Xbox Game Pass nie jest dla każdego


Materdea @ 09:58 14.04.2021
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Wielbiciel literatury przez małe p, gier przez duże G, a także muzyki (tu już bez wyróżnień). Do tego klasyczna męska elegancja, savouir-vivre i szeroko pojęta estetyka.

Dostęp do biblioteki gier obfitującej w ponad 100, a może nawet 200 lub 300 gier, za miesięczną opłatę, to brzmi jak model naszych czasów. Microsoft poszedł śladem Netfliksa i zaoferował identyczny sposób dystrybucji. Dzisiaj posiadanie Game Passa brzmi jak obowiązek, a przynajmniej jak coś wartego uwagi. A co, jeśli wcale tak nie jest?

Od czasu uruchomienia przez Microsoft w 2017 roku pilotażowego wówczas dla całej branży programu Xbox Game Pass upłynęło w Wiśle całkiem sporo wody. Oswoiliśmy się z "growym Netfliksem", a nawet zaczęliśmy łapczywie patrzeć na inne firmy, by spróbowały wprowadzić model MS, w którym w ramach comiesięcznej opłaty mamy dostęp do puli konkretnej liczby gier. Xbox Game Pass chyba na stałe wpisał się już w nasz krajobraz i trudno wyobrazić sobie, by nagle posiadacze Xboksów (i PC-tów) nie mieli pod ręką setki gier “na już”, a także by zniknęły informacje o nowych premierach i szokujących zapowiedziach nowych tytułów w tym abonamencie.

A co jeśli Wam powiem, że wcale nie musicie mieć Game Passa i korzystać z jego dobrodziejstw? Nie jest to usługa dla wszystkich. Ba, nie jest to usługa nawet dla większości graczy. Oczywista oczywistość - można by pomyśleć. Jednak w pewnym momencie odniosłem wrażenie, że w pogoni za elektryzowaniem się kolejnymi newsami z informacjami o coraz świeższych produkcjach w abonamencie i prześciganiu się w wychwalaniu MS za ten - wydawałoby się na pierwszy rzut oka - trafiony w stu procentach pomysł, zaczęliśmy jako gracze domagać się od innych coraz więcej za coraz mniej.

Sukces Game Passa nie wynika tylko z zamiłowania do takiego modelu “wypożyczania” dostępu do gier przez graczy. Na razie, a jesteśmy blisko cztery lata od premiery tej usługi, Microsoft nadal kusi nowych i aktywnych konsumentów XGP ekstremalnie tanim dostępem. Dla nowych użytkowników pierwszy miesiąc kosztuje raptem cztery złote (jednego dolara). Osoby już posiadające Game Passa nawet częściej niż nowy narybek kuszeni są kolejnymi tanimi miejscami, w których przepustki można kupić (ot, chociażby kody z tygodniowym dostępem, a kupowane np. poprzez popularny sklep z kluczami) hurtem pozwalając nabić sobie abonament na kilka lat do przodu.

Dziś modnie jest nawet mieć Game Passa i chwalić / ganić w social mediach Microsoft, że nie ma tam ulubionej gry / pytać, kiedy będzie nasza ulubiona gra. Jednak gdyby prześledzić ofertę XGP i zastanowić się, po co właściwie chcemy płacić za 75% indyków (vel gier niezależnych) i czasami nową / relatywnie nową wysokobudżetową pozycję, to łatwo dojść do konkluzji, że wcale nam ten "growy Netfliks" nie jest potrzebny. Na pewno nie teraz i nie w formacie płacenia za niego pełne 55 złotych (lub 45 bez wersji Ultimate zawierającej Golda i wersję na PC) miesięcznie.

Sprawdź także:
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudospetrucci109   @   10:59, 14.04.2021
Ja mam za mało czasu na granie, żeby kupować subskrypcję do Game Passa ale sam pomysł uważam za ciekawy. Może jak będę na emeryturze to sobie wykupię i będę trzaskał we wszystko co wlezie 😅
0 kudosguy_fawkes   @   16:52, 14.04.2021
Ja z kolei intensywnie korzystam z Game Passa, gdy tylko trafi się okazja, choć nawet podstawowa cena Ultimate za to co oferuje jest świetna. Przeszedłem tak sporo gier - w tym świeżych, których z pewnością nie kupiłbym w takim momencie. Mentalność kolekcjonera trochę na tym cierpi, ale dla mnie jest już ważniejsze samo granie, niż posiadanie tych gier.
0 kudosmrPack   @   17:30, 15.04.2021
Cytat: Materdea
Z prostej przyczyny: nie każdemu musi odpowiadać oferta! W końcu nie każdy ma tyle czasu na granie, by sprawdzać wszystkie pozycje z katalogu, ale też nie każdego musi interesować wszystko. Sam, choć z Game Passem jestem za pan brat od blisko trzech lat, pobrałem góra 10 gier. Były momenty, że nie zdążyłem zagrać w interesującą mnie pozycję, były też takie, gdy akurat nie miałem ochoty grać w tytuły proponowane mi przez Microsoft. Po tym bilansie zysków i strat po powiedzeniu, że czułbym się rozczarowany spaleniem pokaźnej kwoty pieniędzy na coś, z czego tak naprawdę często nie korzystałem, powinienem zapaść się pod ziemię.
Nic dodać nic ująć dlatego właśnie nie ciągnie mnie do tej oferty. Wstyd przyznać, ale sporo gier zacząłem, ale ich nie ukończyłem, a w końcu jednak chciałbym. Ostatnio gram w kratkę i tylko wtedy gdy rzeczywiście najdzie mnie ochota lub jakiś tytuł bardzo mnie wciągnie. Przez to, że przeważnie kupuję fizyczne wydania lub przy okazji promocji wersje cyfrowe, nic mnie nie ogranicza i jak nie mam weny do grania to nie potrzebuję się zmuszać, bo mam opłacony abonament czy boję się, że jakiś tytuł zniknie z oferty. Jako jakaś alternatywa nie mam nic przeciwko, ale mam nadzieję, że zbyt prędko nie wyprze innych form nabywania gier.
0 kudosshuwar   @   06:54, 17.04.2021
No patrzcie, nie wiem czemu, ale cały czas wydawało mi się, że w GP jest cała masa wysokobudżetowych gier. Myliłem się? Muszę przejrzeć listę.