Drugie życie Agenta 47 - krótka historia serii Hitman


Materdea @ 13:38 11.01.2021
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Wielbiciel literatury przez małe p, gier przez duże G, a także muzyki (tu już bez wyróżnień). Do tego klasyczna męska elegancja, savouir-vivre i szeroko pojęta estetyka. Kontakt: m.trochonowicz@miastogier.pl

Seria Hitman co prawda nie przeżyła, tak dobrze znanych dla wielu marek w tej branży, typowych wzlotów i upadków - co najwyżej drobne potknięcia. Kilka z jej odsłon zapisało się złotymi zgłoskami na kartach historii (a przynajmniej historii samego cyklu), a już pod koniec stycznia premiera Hitmana III - "drugiej trylogii".

Poprzez premierę Hitmana III, która będzie miała miejsce pod koniec stycznia tego roku, studio IO Interactive kończy drugą już trylogię z łysym zabójcą w roli głównej. W tym czasie, a od debiutu pierwszej odsłony popularnego cyklu skradanek minęło już ponad 20 lat, zmieniała się nie tylko technologia, ale również następowały kolejne generacje (co najmniej trzy) konsol, a także - a może i przede wszystkim - koncepcja oraz podejście do formuły marki. Hitman bowiem, choć raczej utrzymywał stały kurs, miewał także zakręty, a deweloperzy nie bali się zabawy formą i modyfikowania wypracowanych przez lata modeli.

Pierwsza ze wspomnianych trylogii (albo tetralogii, jeśli przyjmiemy nieco inne ramy klasyfikacyjne) została zakończona odsłoną wydaną w 2006 roku. Hitman: Krwawa Forsa bez wątpienia zapisał się złotymi zgłoskami w historii IO Interactive, a kto wie, może i gatunku skradanek w ogóle. Z całą pewnością wielu do dziś z rozrzewnieniem wspomina tę fantastyczną część, która nierzadko jest ich ulubioną - w tym wyżej podpisanego.

Krwawa Forsa była perłą w koronie Duńczyków oraz efektownym podsumowanie dotychczasowych wysiłków deweloperów. Pozycja na długo zapisała się w świadomości graczy. Choć tak naprawdę była czwarta w kolejności, to faktycznie zaplanowana jako trzecia - jako najbogatszy i robiący największe wrażenie finał trylogii. Niestety, plany popsuł wydawca, ponieważ wszystko rozbiło się o umowę z firmą Eidos. W związku z tym, że narzuciła ona IO dwuletni cykl produkcyjny, studio postanowiło podzielić się na jeden mniejszy zespół, który opracował Hitman: Kontrakty - faktyczną „trójkę” - by zadowolić wydawcę, a także większy, ten właściwy, dłubiący przy Hitman: Krwawa Forsa.

Jaki był tego efekt? Finalnie dość kontrowersyjny, który dzisiaj mógłby postawić grę i studio pod pręgierzem. Kontrakty bowiem były swoistym remasterem oryginalnego Hitman: Codename 47. Choć gra wzbogacona była o świeże poziomy, to w dużej mierze przynosiła nowym graczom możliwość zapoznania się z debiutancką odsłoną serii. Przez nowych graczy rozumiem głównie użytkowników konsol, bowiem oryginał był PC-towym tytułem ekskluzywnym, a „trójka” trafiła też na PlayStation 2 i pierwszego Xboksa.

Wszystkie wspomniane przeze mnie pozycje (i również co ważne, niewymieniony Hitman 2: Silent Assassin, równie wówczas ceniony i lubiany) rozwijały pewien konspekt opracowany przy okazji Codename 47. Postać, wokół której kręci się cała marka, tytułowy zabójca na zlecenie, agent o numerze 47, jest przez nas poznawany już jako maszyna do zabijania. (Anty)bohater cyklu Hitman to tak naprawdę laboratoryjny wynalazek profesora Otto Wolfganga Ort-Meyera. Szalony naukowiec postanowił stworzyć killera doskonałego (i zabrać w ten sposób pierwsze miejsce Cezaremu Pazurze), łącząc materiał genetyczny pięciu pierwszoligowych zawodników przestępczego półświatka.

Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosGuilder   @   10:03, 12.01.2021
A mnie się "Absolution" bardzo podobało. Ciekawe lokacje, gra zachęcała do kombinowania i stanowiła momentami całkiem konkretne wyzwanie. Bawiłem się przy niej znacznie lepiej niż przy jakiejkolwiek innej poprzedniej części. W nowe odsłony nie grałem, odstraszyła mnie forma wydania nowej jedynki. Niemniej pewnie za rok lub dwa zaczną pojawiać się wydania pełnej trylogii, wtedy się wokół tego zakręcę.
2 kudosIgI123   @   21:50, 13.01.2021
Bardzo fajny artykuł, nigdy nie wiedziałem że Kontrakty powstały formie zastępczej. Chociaż stare odsłony cenię bardzo za świetną atmosferę, to jednak są już stare i toporne - nie dotyczy Krwawej Forsy, uważam że to nadal fenomenalna gra, wręcz moja ulubiona część, i mówię to bez różowych okularów nostalgii.
Rozgrzeszenie nie było złe, ale to nie Hitman. Misji gdzie miało się otwartą mapę było zdecydowanie za mało. Większość to przekradanie się z punktu A do punktu B, nawet bez potrzeby ubijania kogokolwiek.
Nowe odsłony to gigantyczne poziomy i możliwości na przechodzenie misji. Gameplayowo są fantastyczne, ale kurde, czegoś brakuje. Wspomniałem że stare Hitmany mają świetną atmosferę. Niepokojący nastrój, sporo sakralnych motywów, podniosła muzyka - tutaj tego nie ma! Dopiero ostatnia misja w Hitmanie 2019 miała ,,to coś'' - jakieś ponure zamczysko, mrok, w tle śpiewał chór... A to moim zdaniem musi być, bo wyróżniało Agenta 47 od reszty growych czy kinowych szpionów. Może odsłona 2021 będzie to miało.
Dlatego też Krwawa Forsa jest wciąż według mnie najlepszą odsłoną, i choć może nie daje takich możliwości jak ostatnie, to i tak ich nie brakuje - przeszedłem ją już kilkukrotnie, za każdym razem do każdej misji pochodząc inaczej, a wciąż czuję że nie widziałem wszystkiego.
0 kudosMaterdea   @   23:11, 15.01.2021
Cytat: Guilder
A mnie się "Absolution" bardzo podobało. Ciekawe lokacje, gra zachęcała do kombinowania i stanowiła momentami całkiem konkretne wyzwanie. Bawiłem się przy niej znacznie lepiej niż przy jakiejkolwiek innej poprzedniej części.
Z dzisiejszej perspektywy sporo Rozgrzeszeniu - nomen omen - wybaczono i totalnie inaczej patrzy się na tę grę na chłodno niż przy jej premierze. I to nawet dobrze, bo gorączkowa ocena postępowania deweloperów nikomu nie pomaga. Uśmiech