The Outer Worlds (Xbox One) - okladka

The Outer Worlds (Xbox One)

Premiera:
25 października 2019
Premiera PL:
25 października 2019
Platformy:
Gatunek:
RPG / Akcja
Język:
- napisy
Wydawca:
Dystrybutor:
Strona:

ObserwujMam (2)Gram (1)Ukończone (2)Kupię (0)

Opis The Outer Worlds (Xbox One)
Kawira @ 12:44 11.12.2018
Maciej "Kawira" Domański

Śr. długość gry: 28h 14min

+ czaswięcej

The Outer Worlds to połączenie pierwszoosobowej gry akcji, strzelanki oraz elementów  cRPG-owych w klimatach postapokaliptycznego science-fiction. Za projekt odpowiada studio Obsidian Entertainment, twórcy takich gier jak m.in. Fallout: New Vegas czy Pillars of Eternity, zaś głównymi projektantami są oryginalni autorzy pierwszego Fallouta - Tim Cain oraz Leonard Boyarsky.

W The Outer Worlds wcielamy się w samodzielnie wykreowaną postać wybudzonego z hibernacji załoganta statku kosmicznego, orbitującego wokół orbitującej na krawędziach galaktyki ludzkiej kolonii Halcyon. Przypadkiem natrafiamy na spisek zagrażający jej istnieniu, zatem powinnością naszą staje się uratowanie rodzimej enklawy. Zaprezentowana historia jest nieliniowa - nasze wybory wpływają nie tylko na scenariusz i popychają w konkretnym kierunku niektóre wątki, ale również decydują o kilku cechach protagonisty, a także na kompanów w drużynie.

Rozgrywka w The Outer Worlds podąża szlakiem wytyczonym przez "nowożytne" odsłony serii Fallout - protagonistą kierujemy z kamerą umieszczoną perspektywie pierwszoosobowej, fabułę zaś odkrywamy poprzez wykonywanie kolejnych zadań zlecanych nam przez spotykane postacie niezależne, a inne wątki rozwijane są poprzez opcjonalne zadania poboczne. Gra studia Obsidian Entertainment co prawda pozbawiona jest otwartego świata, jednak nowe lokacje odblokowujemy wykonując fabularne misje lub po prostu za nie płacąc.

W The Outer Worlds budujemy własną, czteroosobową drużynę galaktycznych wojowników! Przyłączamy do niej napotykane postacie niezależne. Każdy z naszych towarzyszy ma inne cele, zadania, umiejętności, a także ambicje. Ponadto rozgrywka oferuje stworzenie własnego statku, którym przemierzamy kolejne planety galaktyki.

Walka w The Outer Worlds odbywa się w czasie rzeczywistym z użyciem zarówno broni palnej jak i białej. Akcję można spowolnić używając specjalnej umiejętności, która pozwala na planowanie posunięć "w locie", zwiększa zadawane obrażenia, a nawet pozwala na precyzyjny ostrzał części ciała niczym w systemie V.A.T.S. ze wspomnianej serii Fallout. Ponadto zaimplementowano system fobii. Spotykając danego przeciwnika pierwszy raz możemy zdecydować, że się go boimy, otrzymując kary do statystyk podczas wszystkich starć z nim, ale w zamian za dodatkową umiejętność specjalną. Nie zabrakło także rozbudowanych dialogów z kilkoma wariantami odpowiedzi do wyboru.

Screeny z The Outer Worlds (Xbox One)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
1 kudosguy_fawkes   @   17:49, 21.01.2020

The Outer Worlds to dla mnie gra wielu sprzeczności. Shooter RPG bardzo przyjemny, bez rozwałkowanego na setki kilometrów świata, do tego nie traktujący się poważnie, choć podejmujący nieobcą nam przecież tematykę dążenia korporacji do władzy absolutnej. Obsidian współfinansowany z kieszeni Microsfotu nie próbował oszukiwać graczy - owszem, to jest w pewnym stopniu spadkobierca Fallouta New Vegas, ale nie będący pełnokrwistą grą AAA. Protagonista nie ma głosu (oczywiście w pewnym stopniu można to wytłumaczyć faktem, że na samym początku trzeba sobie stworzyć awatara w edytorze), opcje zarządzania kompanami podczas walki są znikome (dostępne są najprostsze polecenia oraz po 1 ataku specjalnym), a świat, co już wspomniałem, nie poraża rozmiarami. Arkadię, czyli tutejszą pozaziemską kolonię, podzielono na kilka miejscówek, a niektóre z nich bywają naprawdę urokliwe, jak pewna niewielka asteroida. Niemniej jednak nie o grafikę tu chodzi, bo ta też nie gra pierwszych skrzypiec efekciarstwem - bardziej ogólnym stylem artystycznym, zawieszonym gdzieś pomiędzy BioShockiem, Borderlands a właśnie FV New Vegas z całym jego retrofuturyzmem i drętwymi animacjami dialogów.

The Outer Worlds szeroko reklamowano oferowaną graczowi swobodą działania. Chcesz kogoś zaatakować podczas rozmowy? Nie ma sprawy. Marzy ci się wybicie miasta co do nogi? To też (teoretycznie) jest możliwe. Wolisz używać retoryki zamiast siłować się z drewnianym modelem strzelania? Ok, jak chcesz. Przyznaję, że sam najbardziej upodobałem sobie to ostatnie i gdzie tylko się dało, wolałem trzymać palec z dała od spustu, inwestując punkty rozwoju w umiejętności związane z gadką, hakowaniem i otwieraniem zamków. To wraz z wypełnianiem każdego napotkanego questa wiązało się z pozytywną reputacją u każdej z istniejących w tym świecie frakcji, nawet gdy ich interesy wzajemnie się wykluczały.

TOW rodzi na pierwszy rzut oka pozory szarości świata przedstawionego i wyborów, bo czasem korpoludek mówi z sensem, a zdeklarowany rewolucjonista nie bardzo ma pomysł, jak zapewnić swoim ludziom godne warunki życia. W większości to iluzja, bo wiele ważnych wyborów, w teorii bardzo trudnych, w praktyce okazuje się mieć niespodziewane, trzecie wyjście, które godzi interesy obu stron. To powyższe wynika z powszechnej raczej u większości graczy chęci bycia „tym dobrym”, rycerzem w lśniącej zbroi, który przeprowadza staruszki przez ulice i ściąga koty z drzew. Jasne, da się być złym najemnikiem na usługach korporacji, ale to wcale nie ułatwia życia, a wręcz przeciwnie. A o co w tej całej historii tak naprawdę chodzi? O uratowanie kolonistów ze statku Nadzieja, który w wyniku pewnych perturbacji nie dotarł z resztą ludzi do pozaziemskiej kolonii Arkadia i nagle się tam odnajduje po 70 latach. Protagonista to pierwszy wybudzony przez nieco ekscentrycznego naukowca pasażer Nadziei, a reszta mrożonek, złożona z elity intelektualnej, może odmienić losy upadającego w tej części kosmosu przyczółka ludzkości.

I tak mi zeszło jakieś 37h, w czasie których standardowo zrobiłem wszystko, co się tylko dało i nieco się zdziwiłem, że nie wszystkie planety w układzie można odwiedzić - kilka czeka na DLC. Bawiłem się całkiem dobrze, choć pod koniec odczuwałem już znużenie - questów mogłoby być ciut mniej, a głównej treści więcej. Osobliwie wygląda też kwestia polonizacji - na szczęście kinowej, ale dość twórczo podchodzącej do nazw własnych. "Halcyon" to u nas "Arkadia", zaś jedna z największych korporacji tego uniwersum, "Spacer's Choice", dorobiła się w rodzimej wersji miana "Kosmoluba". Średnio mi się to podoba, tym bardziej w zestawieniu z nietkniętymi plakatami, neonami i reklamami, ale cóż -skoro ktoś sobie tak uroił i włożył nawet jakąś tam pracę w polskie wersje sloganów, niech będzie.

Niecierpliwie czekałem na możliwość zagrania w The Outer Worlds i cieszę się, że Microsoft zrobił posiadaczom Game Passa prezent w postaci dodania tej gry do abonamentu, choć teraz czuję pewien niedosyt - nie tyle związany z długością, co rozbudowaniem gry. Szkoda, że pod względem contentu nie jest to AAA z krwi i kości.
0 kudosshuwar   @   08:49, 22.01.2020
Czyli warto zagrać. Czas całkiem przyzwoity (nie za długi, nie za krótki).
Dzięki za reckę.