Lara Croft and the Guardian of Light (PS3) - okladka

Lara Croft and the Guardian of Light (PS3)

Premiera:
28 września 2010
Premiera PL:
29 września 2010
Platformy:
Gatunek:
Akcja / Przygodowa
Język:
Wydawca:
Strona:

ObserwujMam (9)Gram (3)Ukończone (2)Kupię (3)

Opis Lara Croft and the Guardian of Light (PS3)
szewczu @ 17:05 06.03.2010
Sławomir "szewczu" Szewczyk
Nałogowy gracz, grafik komputerowy.

Śr. długość gry: 7h 49min

+ czaswięcej

Lara Croft and the Guardian of Light to kolejna produkcja z niesamowitą bohaterką Larą Croft, na czele! Tytuł tym razem nie nawiązuje do słynnej serii Tomb Raider, gdyż stanowi swego rodzaju spin off głównych przygód pięknej pani archeolog. Gra dostępna jest tylko w formie cyfrowej, a za jej produkcję odpowiada studio Crystal Dynamics.

Lara Croft and the Guardian of Light skupia się w głównej mierze na kooperacji (lokalnie jak i przez sieć), akcję obserwujemy z rzutu izometrycznego, a rozgrywka czerpie garściami z klasycznych platformerów. W przygodzie, Larze towarzyszy ciągle wojownik z plemienia Majów, a umiejętna współpraca obu herosów jest kluczem do sukcesu. Na drodze bohaterów stanie standardowa menażeria, ze złymi duchami i potworami na czele.

Produkcja przenosi nas do czasów młodości głównej bohaterki i rozgrywa się na zapomnianej japońskiej wyspie. Jak na razie nie ujawniono większej ilości szczegółów, tak więc po więcej informacji zapraszamy wkrótce.


Wkład w encyklopedię mieli:   MicMus123456789,
PEGI: Od 12 latZawiera przemocZawiera kontrolowane rozgrywki sieciowe
Screeny z Lara Croft and the Guardian of Light (PS3)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosguy_fawkes   @   18:00, 02.11.2018
Jako że ogrywam wszystkie Tomb Raidery od samej części pierwszej, nie mogłem pominąć także tego spin-offu. Kiedyś za sprzedane karty kupiłem wersję Steamową, ale że zrobiłem się wygodnicki, ostatnio skorzystałem z promocji w PS Store i za kilka złotych wszedłem w posiadanie edycji konsolowej. Przeprosiłem się z nieco już zakurzonym PS3, by chwilę później dostąpić zdziwienia, bo sposób instalacji gry jest pokraczny, mający więcej wspólnego z pecetami, niż z prostotą grania konsolowego: otóż należy pobrać wersję trial (która po zakupie też dopisuje się do konta), a potem mały pliczek przerabiający ją na pełniaka. Trochę to kuriozalne, ale ok - w końcu kiedyś po blaszakach krążyło demo Burnouta Paradise, także będące w istocie sztucznie ograniczoną pełną wersją tytułu. Po drodze przypomniałem sobie, jak wspaniała jest sieciowa infrastruktura Sony - konsola stojąca obok routera ściągała z prędkością 8Mb/s, mając do dyspozycji 120Mb/s. Ach, Sony.

Niestety, ale techniczna strona gry na tej konsoli mnie nieco rozczarowała - fakt, PS3 ma swoje lata, gra wygląda bardzo fajnie ze względu na szczegółowość, ale płynność pozostawia trochę do życzenia, gdy na ekranie nieco się podzieje. A dziać lubi, bo Guardian of Light cechuje niezwykła dynamika - podczas gdy pełnoprawne odsłony w większości stawiały na powolną, przemyślaną eksplorację, tutaj nieustannie trzeba cisnąć do przodu. Ogólnie dla serii jest trochę jak Chronicles dla AC - nastawiona na czyste wyzwanie. Wymaksowanie wszystkiego oznacza przejście każdego etapu więcej, niż raz - a to, by zdobyć maksymalną liczbę punktów, a to zmieścić się w ustalonym czasie. Mnie oczywiście calak nie rusza, ale już teraz mogę powiedzieć, że bawię się świetnie, a rozgrywka samodzielna jest naprawdę przemyślana, zwłaszcza zagwozdki związane z używaniem włóczni. Doszły mnie słuchy, że co-op też robi robotę, ale jego raczej sobie odpuszczę.

Pomimo izometrycznej kamery jest tu sporo skakania i akrobacji, zaś strzelaniny przywodzą na myśl dobrej klasy twin-stick shootery, z reliktami i artefaktami dających konkretne buffy i debuffy, w których można przebierać niemal do woli.

Generalnie jestem zaskoczony podwójnie: najpierw nieco negatywnie technikaliami, a potem jak najbardziej pozytywnie samym gameplayem i liczę, że grze nie zabraknie pomysłów do samego końca, bo póki co mam za sobą dopiero 2 etapy.

UPTADE: Dzisiaj ukończyłem tego spin-offa i dalej jestem po wrażeniem, bo do samego finału udało się utrzymać wysoką formę. Najbardziej smakowały mi zagadki - dobrze pomyślane, wykorzystujące dostępne tej grze środki i nie tak przekombinowane, co w klasycznych odsłonach. Polecam!