Hitman: Codename 47 (PC) - okladka

Hitman: Codename 47 (PC)

Premiera:
23 listopada 2000
Premiera PL:
13 grudnia 2000
Platformy:
Gatunek:
Akcja / Strzelanka
Język:
Producent:
Wydawca:
Dystrybutor:
Strona:

ObserwujMam (344)Gram (66)Ukończone (104)Kupię (4)

Opis Hitman: Codename 47 (PC)
Redakcja MiastoGier.pl @ 02:00 14.06.2009

Śr. długość gry: 22h 3min

+ czaswięcej

Hitman: Codename 47 to pierwsza część kultowej serii o płatnym zabójcy. Za jej stworzenie odpowiada IO Interactive.

Historia Hitman: Codename 47 opowiada losy tytułowego płatnego zabójcy. Został on stworzony przez niejakiego Otto Wolfganga. Doktor ten pracował nad klonowaniem ludzi i modyfikacją ich DNA. Gdy w końcu mu się to udało wyszkolił kilku unikatowych ludzi. Byli oni sprytniejsi, mądrzejsi i silniejsi od reszty. A przede wszystkim pozbawieni skrupułów. Po zakończeniu szkolenia jeden z nielicznych, którzy przeżyli - Agent 47 - zdołał uciec z laboratorium. Wkrótce wstępuje do agencji ICA, która zrzesza płatnych morderców. Po wykonaniu kilku tajemniczych zleceń, zaczyna mieć wątpliwości czy to na pewno wszystko odbyło się przypadkiem, czy może ktoś nadal nim steruje?

Mechanika rozgrywki w Hitman: Codename 47 jest dość zróżnicowana. Nie wszystkie misje polegają na tym samym. Niektóre wymagają umiejętności skradania i myślenia, inne natomiast punktują bystrość i zręczność. Wszystko zależy od celu i otoczenia w jakim działamy. Główne założenia misji to oczywiście likwidacja celu, trzeba jednak pamiętać, iż nie jest to pole bitwy i nie można wszystkich rozstrzelać. Cywile i ewentualni stróże prawa muszą pozostać nietknięci. Często także zdarza się, iż podczas misji prócz zabójstwa trzeba podłożyć bombę lub coś zdobyć.

Hitman: Codename 47 działa na w pełni trójwymiarowym silniku graficznym, który w momencie debiutu gry oczarował graczy ilością detali oraz zróżnicowaniem poszczególnych lokacji.

PEGI: Od 16 latZawiera przemocZawiera mocny język
Screeny z Hitman: Codename 47 (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosdenilson   @   17:45, 12.08.2012
@UP Taki jest urok pierwszego Hitmana. Jeśli chcesz poprawić post używaj opcji 'Edytuj post'
0 kudosmk49   @   16:56, 08.10.2012
pierwsze misje jeszcze były ciekawe np morderstwo za pomocą snajperki albo podłożenie ładunków wybuchowych w limuzynie ale im dalej doszliśmy do chowaliśmy cichą broń a wyciągaliśmy kałachy albo w dżungli biegaliśmy i kombinowaliśmy w jaki sposób tygrys ma nas przepuścić nie zabijając go ale ostatnia misja była istnym hororem nagle wyskakiwali inni mordercy bez żadnych odgłosów (normalni wrogowie zanim sztrzelą coś krzykną ) a tu się ogarniamy że ktoś za nami był kiedy rozpoczynamy misję od nowa
0 kudossebogothic   @   22:50, 18.11.2012
Właśnie ponownie próbuję w grze swoich sił i oczywiście utknąłem na ostatniej misji w Hongkongu. Wiem mniej więcej co robić, ale zawsze coś nie wyjdzie. Szkoda, że nie ma możliwości zapisu gry w dowolnym momencie, mniej byłoby frustracji. A tak każdą misję trzeba zaczynać od samiuśkiego początku.
No i gra jest dość liniowa tzn. nie możemy w dowolny sposób dokonać zabójstwa tylko mamy to odgórnie narzucone. Musimy się, więc domyślać co musimy zrobić na podstawie niejasnych celów misji. Np. zdobycie figurki. Dopiero z poradnika dowiedziałem się, że figurka jest po to by zdobyć truciznę. Mógłby być jakiś krótki opis po co wykonujemy dany cel misji.
Gra oczywiście jest bardzo toporna i trzeba się natrudzić by przejść daną misję. Przeciwnicy widzą np. jak wyciągamy garotę, mimo iż stoimy za nimi; dziełem przypadku jest to, czy przeciwnik krzyknie jak dostanie kulkę w łeb, czy nie i wiele, wiele innych takich drobnostek które wpływają na ogólne wrażenia z gry.
Jak patrzę na najnowszego Hitmana to wg mnie seria podąża we właściwym kierunku: absolutna nieliniowość, wiele możliwości, krycie się za osłonami oraz uczynienie gry nieco bardziej liniowej poprzez kilka mniejszych obszarów, a nie jeden teren dla całej misji, w którym nie bardzo wiemy co mamy robić
0 kudosIgI123   @   23:35, 18.11.2012
Cytat: sebogothic
Jak patrzę na najnowszego Hitmana to wg mnie seria podąża we właściwym kierunku: absolutna nieliniowość, wiele możliwości, krycie się za osłonami oraz uczynienie gry nieco bardziej liniowej poprzez kilka mniejszych obszarów, a nie jeden teren dla całej misji, w którym nie bardzo wiemy co mamy robić
W zasadzie to już druga część, Silient Assasin, poszedł w kierunku nieliniowości w wykonywaniu misji. Pierwszy Hitman to słaba gra, nie oszukujmy się. Poza tym że można zobaczyć jak wyglądał początek kariery Łysego, nie ma żadnego powodu by grać w C47.
0 kudosJackieR3   @   07:45, 20.11.2012
Cytat: IgI123
nie ma żadnego powodu by grać w C47.

Tym bardziej ze część z misji pojawiła się później w Trójce.
0 kudosDuchLuk   @   00:00, 21.12.2012
Gra w porządku, ma u mnie ocenę 8/10. Pamiętam jednak, ze pierwszy Hitman miał dwa wielkie trzy wielkie mankamenty: brake savewów, trudna i w momencie kiedy wyszła miała spore wymagania sprzętowe nieadekwatne do tego co widzieliśmy na ekranie (na szczęście kiedy pierwszy raz grałem w C47 miałem nowego mocnego kompa, więc trzeci minus mnie ominął Uśmiech )
0 kudosmati2149   @   08:09, 05.01.2013
A ja uważam że warto się sprawdzić w tej gierce tym bardziej że z dwójką i kontraktami była wrzucona na jedną płytkę CDA. Ja daję jaj szansę i jak mi się nie uda to polecę z poradnikiem. Na razie jestem na misji z kradzieżą figurki i faktycznie gra jest cholernie wymagająca. Coś mi się wydaje że długa droga przede mną. Trzymajcie kciuki Szczęśliwy
0 kudossebogothic   @   20:50, 19.07.2013
Zakupiłem sobie dzisiaj na allegro Krwawą forsę i dwa Max Payne'y za 18zł razem z przesyłką. To motywuje mnie do ponownego już powrotu do pierwszej części w której nadal jestem w misji "Zamach na Lee Honga". Gdyby można było zapisywać grę już dawno przeszedłbym pewnie trylogię.
Tą misję mam już opracowaną do perfekcji, ale oczywiście nadal na czymś polegnę. Jak nie strażnik, który usłyszy strzał broni z tłumikiem, to znowu przypadkowo wyciągnę broń... Naprawdę nie jest miło przez takie głupie błędy powtarzać ciągle tą samą misję 20. raz...
Widzę, że kilka miesięcy temu pisałem to samo i do tej pory nic się nie zmieniło.
Już nie mogę, aż przejdę "jedynkę". W drugiej części można przynajmniej zapisywać grę. No, ale nic to trzeba próbować do skutku. O ile do kolejnych części będę wracał tak chyba pierwszą przejdę jeden raz, bo dzisiaj gra jest już NIEGRYWALNA.
Gdyby można było przynajmniej 2 razy zapisać grę... Ale przecież to nie jest realistyczne. Już lepsze jest odrodzenie gracza jak już został wykryty i zastrzelony. Tylko po co? I tak trzeba od nowa zaczynać misję... No, a żeby zacząć to trzeba wyjść do głównego menu, bo szybkiego restartu misji nie ma.
Chyba zagram z nieśmiertelnością, bo już brak mi jest nerwów...
0 kudosIgI123   @   21:39, 19.07.2013
Znacznie łatwiej wybijać wszystkich w tej części, niż się przekradać.
0 kudosJackieR3   @   07:31, 20.07.2013

Cytat: sebogothic
Chyba zagram z nieśmiertelnością, bo już brak mi jest nerwów...

Próbowałem.No ale wtedy po pierwsze nie ma frajdy a po drugie o ile pamiętam jakiś skrypt nie zadziałał i nie mogłem ukończyć misji.A po trzecie.Seba,po cholerę się męczyć i grać w NIEGRYWALNE gry,po to żeby sobie je odfajkować bo to klasyka?Szkoda krótkiego życia.
Cytat: IgI123
Znacznie łatwiej wybijać wszystkich w tej części, niż się przekradać.

Tu zaskoczony jestem.Naprawdę się tak da?
0 kudossebogothic   @   12:00, 20.07.2013
Wreszcie udało mi się przejść tą misję, ale oczywiście z kodem nieśmiertelności, który w tej misji jest niezbędny. Z prostych powodów. Dwukrotnie udało mi się dostać do kwatery głównej Lee Honga, ale za pierwszym razem oczywiście wywiązała się strzelanina której bym nie przeżył, no i poza zabiciem Lee Honga nie wykonałem pozostałych czynności.
Za drugim wykonałem je i znów dostałem się do kwatery głównej bez wywoływania alarmu, tym razem strażnicy nie strzelali do mnie, czułem to narastające podniecenie, ale później zauważyłem, że Lee Hong przecież poszedł do restauracji, bo przecież dałem tę figurkę...
I miałem dwa wyjścia albo przebiorę się za kelnera i otruję strażnika albo od razu zabiję go i Lee Honga na miejscu. Każda decyzja i tak wywoła strzelaninę ze wszystkimi strażnikami. Wybrałem drugą możliwość po czym zwiałem do piwnic, którymi poszedłem do kwatery głównej, tym razem strażnicy oczywiście do mnie strzelali, wybiłem ich i dostałem się na łódź.
Jak dla mnie ta misja bez nieśmiertelności jest niewykonalna. Gdyby głównym celem było jedynie zabicie Lee Honga, a pozostałe byłyby celami pobocznymi, to tak. Ale wszystkie cele trzeba wykonać żeby ukończyć misję, co jak dla mnie jest bez sensu...
Zobaczymy jakie będą kolejne misje...
0 kudosIgI123   @   14:31, 20.07.2013
Cytat: JackieR3
Tu zaskoczony jestem.Naprawdę się tak da?
Owszem, da. Zresztą nawet jakby człowiek się starał, to niektórych misji po prostu nie da się przejść bez rozpierduchy, no choćby misja z zabiciem bossa narkotykowego w dżungli.
0 kudosGuilder   @   03:20, 25.06.2014
Fatalnie się w to teraz gra. Namawia mnie kolega od jakiegoś czasu na Blood Money, a że nienawidzę zaczynać serii od środka, uparłem się na H:C47. Wyszukałem w szpargałach egzemplarz z CDA z czasów, gdy jeszcze byłem w stanie to czytać, i spróbowałem. I po raz pierwszy od naprawdę ładnych paru lat przeszedłem grę na chama na kodach. Oczywiście po raz pierwszy były niezbędne w tej słynnej ostatniej misji w Chinatown/Hong Kongu/Whatever. W dodatku musiałem męczyć się z konsolą i spowalnianiem gry, bo zostało to wszystko zaprogramowane tak, że im szybszy sprzęt, tym więcej klatek na sekundę, żadnego limitu. Dopiero czterokrotne (!) spowolnienie dawało optymalny efekt. Naprawdę, jeśli w 14-letniej grze grafika jest najmniejszą wadą, to wiedz, że coś się dzieje (copyright: Natanek Kazania sp. z o.o). Omijać szerokim łukiem.
0 kudossebogothic   @   07:48, 25.06.2014
Cytat: Guilder
I po raz pierwszy od naprawdę ładnych paru lat przeszedłem grę na chama na kodach. Oczywiście po raz pierwszy były niezbędne w tej słynnej ostatniej misji w Chinatown/Hong Kongu/Whatever.

Dokładnie tak samo zrobiłem z rok temu. Puszcza oko Widzę, że zgadzamy się odnośnie tego, iż gra nie przetrwała próby czasu. Uśmiech Nawet w Prince of Persia z 1989 roku, czy Wolfensteina z 1992 gra się przyjemniej. W "dwójkę" grało mi się O NIEBO lepiej i jeśli Codename 47 dałbym maksymalnie 5/10 (nieco naciągając ocenę ze względu na wiekowość gry), tak Silent Assassin bez żadnych forów otrzymuje 8+/10.
Za jakiś czas powrócę do Kontraktów, bo na nich przerwałem swoje nadrabianie serii. A później to już tylko Krwawa Forsa i Rozgrzeszenie, czyli najnowsze części, które w obyciu powinny być już dużo, dużo przyjemniejsze.
Dodaj Odpowiedź