Fallout 4 (PC) - okladka

Fallout 4 (PC)

Premiera:
10 listopada 2015
Premiera PL:
10 listopada 2015
Platformy:
Gatunek:
RPG
Język:
- napisy
Dystrybutor:
Strona:

ObserwujMam (91)Gram (38)Ukończone (35)Kupię (26)

Opis Fallout 4 (PC)
Dirian @ 17:00 03.06.2015
Adam "Dirian" Weber
Chwalmy Słońce!

Śr. długość gry: 73h 43min

+ czaswięcej

Fallout 4 to kolejna odsłona uznanej serii gier cRPG. Za produkcję odpowiada ekipa Bethesda Game Studios, znana z takich gier jak The Elder Scrolls V: Skyrim czy tez Fallout 3.

Akcja gry rozpoczyna się tuż przed wybuchem nuklearnym, na przedmieściach Bostonu. Zabawę zaczynamy od wykreowania postaci oraz poznania jej rodziny, a chwilę później uaktywnia się grzyb nuklearny, zmiatając miasto i spory obszar terenu wokół niego z powierzchni ziemi. Nasz bohater, oddzielony od swojej familii, trafia do Schronu 211, z którego wyjdzie dopiero 200 lat później - w tym momencie startuje właściwa rozgrywka.

Sam format zabawy przypomina mocno New Vegas i Fallout 3 - poprzednie odsłony cyklu. Mamy więc system precyzyjnego celowania V.A.T.S., nie brakuje atrybutów S.P.E.C.I.A.L. czy słynnego PipBoy'a, którego obsłużymy także przy pomocy urządzeń wyposażonych w systemy iOS i Android. Bethesda mocno przemodelowała system rzemiosła, w ramach którego z zebranych w świecie elementów gry stworzymy nowe przedmioty czy nawet wybudujemy, a następnie umeblujemy domostwo, którego obecność może przyciągnąć potencjalnych handlarzy.

Fallout 4 oferuje ogromny otwarty świat, a celem nadrzędnym dla twórców było przygotowanie jak najlepszych systemów odpowiadających za jego eksplorację. W trakcie zabawy będziemy mogli przygarnąć pod swoje skrzydła psa, który potowarzyszy nam w trakcie eksploracji zrujnowanej krainy. Zwierzakowi wydamy proste polecenia, takie jak przyniesienie danego przedmioty czy zaatakowanie przeciwnika. Warto dodać, że Dogmeat jest nieśmiertelny.

Gra działa na autorskim silniku Creation. Oprawa wizualna nie jest może wybitnie piękna, ale ma swój urok, a lokacje przepełnione są unikatowym, postapokaliptycznym klimatem.

PEGI: Od 18 latZawiera przemocZawiera mocny język
Screeny z Fallout 4 (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudoslogan23   @   11:33, 20.11.2017
Cytat: shuwar
Są gry, w które gram dla fabuły, i są takie w które gram dla zwiedzania, łażenia, zbierania... i do nich należy F4 i Skyrim - jedne z moich ulubionych.
To ci współczuje shuwar. Bo Elder Scrolls Morrowind miał tą magię w sobie.
0 kudosMicMus123456789   @   18:35, 20.11.2017
Dla mnie Fallout 4 stał się pusty w omencie gdy odkryłem znaczą większość jeśli nie wszystkie lokacje. Póki tego nie zrobiłem latałem jak opętany za każdym nieodkrytym punktem. Choć do końca gry nie dowiedziałem się po co umieścili statekobcych w tej części.

W pewnym momencie będą w kinie samochodowym zobaczyłem jak statek się rozbija po zbadaniu sygnału dotarłem do statku, który rozbił się niedaleko jednej z naszych osad, a kryptą bodaj 87 czy 85.
0 kudoslogan23   @   18:49, 20.11.2017
Nie każdego bawi ganianie po piaskownicy a dodatkowo z kiepską fabułą lub nijakimi lokacjami.
0 kudosfebra1976   @   18:52, 20.11.2017
Skoda tylko że F4 to gra na jedno podejście, po ukończeniu wszystkich wątków ( lub prawie wsystkich) oraz dlc, za bardzo nie ma po co wracać. Tutaj przyznam rację mości Uxon'owi, zabrakło magii pierwszych fallout'ów. Może jeszcze domorośli "inżynierowie" powalczą z budową krypty, czy osad. Mnie to szybko znudziło, może gdyby nie było limitów na budowę osady to kto wie. Jest na pewno wielu cierpliwych którzy zbudowali by jakieś miaseczko konkurencyjne dla Diamond City, lub kopię Megatony 😥.
No chyba że już jest taki mod. Wielu fanów minecrafta by się tutaj odnalazło.
@Logan. Ależ oczywiście, każdy lubi to co lubi. Nie chcesz nie grasz i tyle, nikt nikomu nie powinienen tego narzucać.
0 kudoslogan23   @   18:54, 20.11.2017
Cytat: febra1976
Skoda tylko że F4 to gra na jedno podejście, po ukończeniu wszystkich wątków ( lub prawie wsystkich) oraz dlc, za bardzo nie ma po co wracać. Tutaj przyznam rację mości Uxon'owi, zabrakło magii pierwszych fallout'ów. Może jeszcze domorośli "inżynierowie" powalczą z budową krypty, czy osad. Mnie to szybko znudziło, może gdyby jeszcze nie było limitów na budowę osady to może. Jest na pewno wielu cierpliwych którzy zbudowali by jakieś miaseczko konkurencyjne dla Diamond City, lub kopię Megatony 😥.
No chyba że już jest taki mod. Wielu fanów minecrafta by się tutaj odnalazło
Dziwię się że jeszcze nie zrobiono odnowionych wersji pierwszych falloutów na silniku Skyrima lub Fallouta 4.
0 kudosfebra1976   @   19:01, 20.11.2017
Sprawa rozbija się o licencje itp.
Fani coś tam kombinowali ale wyników nie widać, albo zaniechali projektów, albo ktoś nasłał na nich prawników.
Życie 😟
0 kudoslogan23   @   21:28, 20.11.2017
Cytat: febra1976
Sprawa rozbija się o licencje itp.
Fani coś tam kombinowali ale wyników nie widać, albo zaniechali projektów, albo ktoś nasłał na nich prawników.
Życie 😟
Jakbym miał pieniądze to bym odkupił tą serie od Besthesdy oraz kupił jakiś dobry silnik. Zatrudniłbym dobrą ekipę i wskrzesił pierwsze trzy części.
0 kudosIgI123   @   23:16, 20.11.2017
Ale jak tu budować osiedla jak na znalezienie czipu 250 dni?
0 kudoslogan23   @   03:21, 21.11.2017
Cytat: IgI123
Ale jak tu budować osiedla jak na znalezienie czipu 250 dni?
O co ci chodzi z tym czipem i 250 dni?
0 kudosTheCerbis   @   19:05, 21.11.2017
Oj, już go nie przygnębiajcie.
0 kudoskrypa   @   18:56, 29.12.2017
mam problem. w gdze byl blad podczas misiji w ktorej towarzyszyl mi travis miles zeby ratowac barmana. skorzystalem z kodu aby ukoczyc automatycznie ta misje i mam dwa problemy. po pierwsze barmana nigdzie nie moge znalezc. po drugie i bardzo irytujace travis nadal mi towarzyszy i nawet kiedy ginie to wstaje i dalej za mna lazi. moge go jakos zabic? wiem ze jest kod na zabicie postaci ale potrzebne do niego jej ID a nigdzie nie moge znalezc id travisa. prosze pomozcie bo mnie juz chlopak irytuje
0 kudosMicMus123456789   @   19:41, 29.12.2017
Żeby odesłać postać wytarczy z nią porozmawiać, ale istnieje szansa, że przez kod tego nie zrobisz. Wczytaj grę przed użyciem kodu lub przed misją. Fallout 4 ma tendecję do bugów przy normalnej grze, a tym bardziej kiedy gra się na kodach.
2 kudosGuilder   @   01:07, 16.11.2020
Gdy w 2017 roku kupowałem nowy komputer, to była jedna z gier, na którą najmocniej ostrzyłem sobie ząbki. Tak, Bethesda, ale to wciąż było uniwersum Fallouta, w które wsiąknąłem już dawno temu. Gdy już ten sprzęt się u mnie pojawił, poczekałem na moment, gdy szczególnie nabiorę ochoty na grę post-apo, żeby maksymalnie wycisnąć z tej gry satysfakcję.

Początek był generalnie ok. Co prawda uproszczony system dialogów (aż kłujący w oczy tym, jak mocno dostosowany do konsol w tej serii z typowo PC-towym rodowodem) i zupełnie już strywializowany system rozwoju postaci nie napawały optymizmem, o tyle owy system bronił się sporą liczbą różnorodnych perków, a w samej grze można od początku zwrócić uwagę na lepsze czucie w strzelaniu. Niestety, im dalej w las, tym gorzej.

Owo strzelanie jest faktycznie poprawione. W trójce i New Vegas tylko skończeni masochiści decydowali się na walkę poza systemem VATS. Tutaj są już sytuacje, gdy można sobie pozwolić na celowanie bez tego wspomagacza. Niestety, nieliczne. Jako snajper, faktycznie lepiej mi było celować samemu, bo wtedy zawsze trafiałem. Jednakże próby efektywnego korzystania z karabinów maszynowych kończyły się już fiaskiem. O ile na początku jeszcze można to przełknąć, o tyle oczekiwałbym, że były żołnierz, na 65. poziomie, powinien mieć kontrolę nad odrzutem broni, zwłaszcza gdy jest ona zmodyfikowana by takowy redukować.
Generalnie ten ich silnik nie lubi się ze strzelankami. Lepiej w ogóle go zmienić, niż tylko posiłkować się pomocą specjalistów od Dooma. Bo to tak jakby mechanika od Mercedesa wziąć, żeby nam Trabanta usprawnił. Koniec końców, konkluzja jest taka, że choć widać wysiłki w tej materii, to są one niewystarczające.

System rozwoju postaci. Tutaj uczucia mam ambiwalentne. Z jednej strony jest to w pewnym sensie logiczna droga: pełne skupienie na punktach SPECIAL i perkach, które zawsze były najważniejsze i przyćmiewały skille. Z drugiej strony, taki stan rzeczy wynikał z tego, że Bethesda od momentu przejęcia serii bardzo mocno upraszcza gameplay pod względem wszelakich skill-checków i tego, jak te umiejętności wpływają na to, co się w grze dzieje. Baza perków jest fajna, rozbudowana, zachęca do levelowania. Co do punktów SPECIAL, to założenia pierwszych części były takie, że powinno się bardzo ograniczać możliwość ich zmiany, ale tu od początku Bethesda szła inną drogą, idąc współczesnym trendem upraszczania wszystkiego pod niedzielnych graczy. Nie da się jednak ukryć, że koniec końców mamy z każdą kolejną częścią coraz dalej idące uproszczenia, które z turowej RPG robią powoli grę akcji z systemem rozwoju. Problem polega jednak na tym, że wraz z zanikającymi elementami RPG nie idzie w parze jakość akcji tej gry, walka wciąż pozostawia sporo do życzenia.

Mały plus ode mnie, jako wielkiego fana skradanek, że sporo można zrobić po cichu. Nie wszystko, ale sporo. Wystarczająco. Nie wszystkie mechanizmy skradania są tu logiczne czy poprawne, ale nie ma tu tylu kłopotów, co na innych płaszczyznach.

Questy. Widzę tu pewien problem w podejściu Bethesdy. Podobnego rodzaju problem, jaki ma też Ubisoft. Dążenie na siłę do naćkania jak najwięcej elementów na jak największą mapę, byle można było powiedzieć, że jest to gra na setki godzin. A tymczasem lepiej mniej, a porządniej. Wątek główny, choć fabularnie nie oferuje nic specjalnego, jest jednak wypełniony starannie przygotowanymi questami. Widać po nich, że przyłożono się do projektowania ich, spędzono należytą ilość czasu na przygotowanie poziomów, dialogów, różnych scenariuszy. Sęk w tym, że gdy już zaczniemy coś spoza wątku głównego, to widać od razu, że robiono to na szybko, mniej starannie. Te poboczne questy, nawet gdy są większe, oferują już dużo bardziej trywialne poziomy z dużo bardziej trywialnymi opcjami rozwiązania sprawy. A przecież gdyby zamiast 100 questów tego typu zrobili 30 takich, jak te z wątku głównego, to czasu poświęciliby tyle samo. A ocena gry byłaby znacznie lepsza.

Gra oferuje rozbudowany system rozwoju własnych osad. Z perspektywy czasu powiem, że mnie nie porwał. O ile pierwszą własną lokację chętnie wyczyściłem ze złomu, o tyle nie wyobrażam sobie robienia tego w kilkunastu miejscach, co jest teoretycznie możliwe. Moje nastawienie do tego wynika po części z niewygodnego interfejsu. I znowu, dałoby się zrobić to lepiej, ale przeszkodą były konsole, które w standardzie u niedzielnych graczy nie mają myszki.
W tym miejscu pochwalę Bethesdę za modyfikacje broni i pancerzy. To nie jest jeszcze w 100% to, ale tak dobrze pod względem dostosowywania broni do własnych potrzeb nie było jeszcze nigdy w tej serii. Można w zasadzie tę samą broń przerobić na karabin maszynowy z 80 nabojami w magazynku, jak i snajperkę z tłumikiem i noktowizją.
Nie wiem czy lepiej, ale na pewno logiczniej rozwiązano też kwestię pancerzy wspomaganych. Pewnie, że wygodniej mi było w New Vegas skradać się w gatkach, a potem w razie czego zakładać pancerz wyjęty z kieszeni, ale logiki czy krztyny realizmu w tym nie było żadnej. Tutaj ma to większy sens, bo się do pancerzy wchodzi i zużywa rdzenie na ich zasilanie. Można też wprowadzać modyfikacje czy usprawnienia. Generalnie na plus.

Gra oferuje też trzy dodatki fabularne.
Automatron jest zwyczajnie nudny. Pojawia się Mechanist (nie ten sam, co w trójce, ale z podobnymi problemami psychicznymi), a z nim roboty, które niby miały stać po stronie dobra, ale coś nie pykło, i stanowią niebezpieczeństwo, któremu trzeba zaradzić. Dodatek ma miejsce na mapie głównej, wprowadza tylko parę dodatkowych lokacji. Generalnie kończymy w jego siedzibie, którą rozbudowano do tego stopnia, że chodzenie po niej zajęło mi chyba tyle czasu, co wszystkie pozostałe rzeczy związane z tym dodatkiem. Ja rozumiem, rozbudowane plansze fajna sprawa, ale aż zmęczony byłem, mimo że siedziałem w fotelu. Labirynt korytarzy najeżonych wrogimi robotami ciągnął się kilometrami. Na koniec jeszcze, żeby nie przesadzać ze spoilerami, rozwiązanie sytuacji w zasadzie tylko pod jeden typ buildu. Jeśli się w niego nie wstrzeliłeś, masz pecha, zmień sobie poziom trudności.

Nuka World było ciekawsze, a przede wszystkim oferowało jako jedną z nagród najlepszy pancerz wspomagany w grze. Zwiedzamy park rozrywki, który oczywiście poszedł do diabła i w każdym miejscu oferuje inne niebezpieczeństwa. Nie tak lotne jak główny wątek, ale niezłe. Jest to też fajny dodatek dla ludzi lubiących grę czarnymi charakterami, bo możemy tu przejąć władzę nad trzema gangami i nawet rozszerzyć swoje wpływy na mapę główną (dodatek ten ma osobną mapę). Znowu, sprowadza się to do ogarniania własnych osad, ale są ludzie, którzy to lubią.

Na koniec Far Harbor, czyli mroczna wyspa spowita mgłą, w której czają się niebezpieczeństwa. Owa mgła i generalnie bardzo ponura atmosfera całej wyspy działa na człowieka, a o to na pewno chodziło. Nie najgorzej poprowadzony wątek główny z pewnymi pomniejszymi dylematami, nowi przeciwnicy, trochę nowego sprzętu, ten dodatek też jest w porządku. Warto go mieć choćby dla broni kaliber .45-70. Nie pamiętam, czy to fabularna rzecz, ale ja trafiłem na pukawkę, która przy włączeniu celownika załączała bullet-time na 2-3 sekundy. Po usprawnieniu jej do pełnej mocy (80-kilka punktów damage-u, dla porównania minigun ma 10 a gauss rifle 204 - obie po wszystkich ulepszeniach) w końcu mogłem grać bez VATS także poza snajperskim skradaniem się.

Ogólnie gra ma to do siebie, że na początku potrafi wciągnąć. Potem jednak uświadamiamy sobie, że coraz więcej rzeczy nam się niespecjalnie podoba i koniec końców może to stanowić problem w ukończeniu gry. Ja sam po 80 godzinach nagle straciłem zupełnie ochotę i wróciłem do grania chyba po roku. Wynika to z problemów opisanych powyżej, ale też z BUGÓW. Szczególnie jeden utkwił mi w pamięci, który uniemożliwił mi zupełnie przejście gry z jedną ze stron. Tylko cudem akurat byłem w sytuacji, gdzie jeszcze mogłem zmienić decyzję, inaczej nie zobaczyłbym napisów końcowych.

Ostatecznie udało mi się przebrnąć. Tak, przebrnąć, bo o ile na początku dałem się zaczarować i wiele tej grze wybaczałem, o tyle po jakimś czasie różowe okulary z nosa mi zleciały. Rozpocząwszy grę na bardzo trudnym poziomie trudności (i zrobiwszy na nim ponad 50 poziomów), w pewnym momencie po prostu zjechałem na najniższy, żeby w końcu mieć to za sobą. Na marginesie, jak się okazało, różnica polega wyłącznie na ilości życia u wrogów. Bez względu na poziom strzelają tak samo i zachowują się tak samo. Ostatecznie po 160 godzinach dam Falloutowi 4 GOTY ocenę 6/10. Formuła im się niestety wyczerpuje. Pozostaje mieć naiwną nadzieję, że Microsoft temat ogarnie, choćby wpychając do tej serii Obsidian, a wywalając z niej Howarda. Bo póki co mamy do czynienia z niewystarczającym progresem w jednych miejscach, podczas gdy następuje degrengolada w innych.
Dodaj Odpowiedź