Ark: Extinction (XBOXONE)

ObserwujMam (0)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (0)

Ark: Extinction - wszystko, co znajdziemy w kolejnym dodatku (XBOXONE)


Kawira @ 12:46 21.10.2018
Maciej "Kawira" Domański

Trzecie rozszerzenie zapowiada się bardzo interesująco. Czy twórcy szykują nam najlepsze rozszerzenie dla Arka?

Już niebawem, albowiem 6 listopada pojawi się trzecie płatne rozszerzenie dla gry ARK: Survival Evolved o nazwie Extinction (Wymieranie) na PC, Playstation 4 oaz Xboksie One. Podobnie jak oba poprzednie, jest ono częścią przepustki sezonowej.

Na początek muszę wspomnieć, że najnowsze DLC dedykowane jest przede wszystkim weteranom szukającym nowych wyzwań.  Najważniejszy element stanowi - rzecz jasna - szósta w kolejności mapa. Tym razem lądujemy na zrujnowanej Ziemi, gdzie dzicz przeplata się z ruinami upadłej cywilizacji. Mimo bliskości premiery nadal nie wiadomo jakiego rozmiaru świat otrzymamy, ale po cichu liczę na coś wielkości Ragnaroku. Mniejsze światy bywają momentami zbyt tłoczne.

Powierzchnia naszej planety w przyszłości stała się nieszczególnie przyjazna i podobnie, jak w Scorched Earth, targają nią sztormy, z tym że zamiast ognia szaleją meteory spadające z nieba. Ponadto w niektórych lokacjach trafimy na fale elektromagnetyczne uniemożliwiające użycie jakiejkolwiek elektroniki. Sam krajobraz wykazuje cechy spaczenia „Elementem”, czyli płynnym metalem wykorzystywanym przy najbardziej zaawansowanej technologii. Najpewniej w wyniku jakiegoś wypadku doszło do zagłady cywilizacji i teraz w blasku chwały powracamy ujarzmić nowy ekosystem.

W niektórych miejscach pojawią się słupy złożone właśnie z Elementu, który będzie można bezpośrednio wydobywać na swoje potrzeby. Jednak czerwony księżyc na niebie oraz zatrute rośliny to nie jedyny efekt wpływu tej niszczycielskiej substancji. Skażeniu uległa także część zwierząt, która posiadła świadomość roju, zwiększoną siłę oraz przede wszystkim stała się szalenie agresywna. Co to oznacza? Ano mniej więcej tyle, że wyprawy krajoznawcze staną się jeszcze bardziej śmiercionośne, a zamiast strzelby może lepiej mieć ze sobą Tyranozaura albo dwa. Wiecie, tak na wszelki wypadek.

Rzecz jasna nie dacie rady takich potworów oswoić, a do tego mają mieć wieczny głód wyniszczającego ich surowca, w tym tego leżącego głęboko w naszej cieplutkiej bazie. Jakby tego było mało, przyjdzie nam borykać się z mechanicznymi stworzeniami. Co prawda te „w naturze” tylko odstrzelimy, ale zdobywając odpowiedni engram sami stworzymy ich odpowiedniki.

No to teraz pewnie myślicie uff będzie grubo, ale da radę, nie jest tak źle. Nie jest, prawda? Jednak jest. Pierwszy raz pojawią się także tzw. tytani – potężne monstra mogące zniszczyć wszystko i wszystkich bez najmniejszych skrupułów. Dla ambitnych plemion mają stanowić swoisty end-game. Ma być ich paru na świat, a po zabiciu lub tymczasowym oswojeniu wszystkich (kombinacja dowolna) pojawi się ostateczny boss oferujący jakąś świetną, nieujawnioną jeszcze nagrodę. Na pocieszenie dodam, że dopóki nie zdecydujecie się na zabudowanie jaskiń czy lochów, to nic wam nie grozi, ale potencjalna wycieczka w te rejony zapowiada poważne wyzwanie.

Screeny i filmy z Ark: Extinction (XBOXONE)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?