Red Faction: Guerrilla Re-Mars-tered (XBOXONE)

ObserwujMam (2)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (0)

Recenzja gry Red Faction: Guerrilla Re-Mars-tered (XBOXONE)


@ 19:41 04.07.2018
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Kofeiniarz, kokainiarz, kodeiniarz.

Firma THQ Nordic kontynuuje wydawanie kolejnych remasterów ze swojego portfolio. Przyszedł czas na Red Faction: Guerrilla Re-Mars-tered - jak się prezentuje?

Mój – i chyba każdego gracza na tej planecie – stosunek do remasterów gier, które jeszcze nie straszą oprawą graficzną na tyle, by wsadzić je do działu „retro”, jest dosyć prosty – bez pomysłu niech nie wychodzą! Niestety, najwidoczniej tego punktu widzenia nie podziela firma THQ Nordic, która po raz kolejny wydała średnio przemyślany projekt - Red Faction: Guerrilla Re-Mars-tered.

Oryginalne Red Faction: Guerrilla zostało udostępnione na konsolach starej generacji – Xboksie 360 oraz PlayStation 3 – a także komputerach osobistych w czerwcu 2009 roku. Tytuł był wtedy naprawdę mocną pozycją ze średnimi ocenami na poziomie od 82 (na PC-tach) do 85 punktów (na konsolach) w stustopniowej skali w serwisie Metacritic.

Historia prezentuje wydarzenia rozgrywane 50 lat po pierwszym Red Faction z 2001 roku (Guerrilla jest de facto „trójką”). Wcielamy się w postać Aleca Masona – na początku górnika na Marsie pracującego pod egidą Earth Defense Force, a więc organizacji sprawującej totalitarny reżim na Czerwonej Planecie, po kilku scenach zaś przyłączającego się do ruchu oporu – tytułowej Czerwonej Frakcji – i walczącego ramię w ramię o uwolnieni uciskanej ludności cywilnej.

Remaster na PC za darmo"Komputerowcy" znowu mają lepiej! Jeśli jesteś posiadaczem oryginalnej wersji gry na platformie Steam, wtedy remaster otrzymasz za darmo!

Jednak jak doskonale pamiętacie (albo i nie), fabuła jest tutaj raczej tylko listkiem figowym powtarzalnej do bólu i nastawionej na grind rozgrywki. Priorytetowym celem naszego bohatera oraz całej organizacji Red Faction jest wyswobodzenie spod ucisku EFD sześciu regionów – i my, jako zbawcy ludzi na Marsie, ruszamy niszczyć wrogą infrastrukturę i siać zamęt. Dosłownie, bo cechą charakterystyczną całej marki jest niespotykanie realistyczna destrukcja otoczenia, więc wpadamy, obrzucamy budynki, wieże patrolowe – wszystko – ładunkami wybuchowymi i patrzymy na demolkę.

O mechanizmach jednak rozpisywano się już dobre 9 lat temu, a w tym remasterze nie ruszono tego kluczowego elementu. Co zatem dostaliśmy w nazwanym w przezabawnej grze słownej „Re-Mars-teredzie”? To, co za każdym razem, kiedy można tanio wypuścić „nowy” produkt i skusić wiernych fanów marki oraz nieświadome osoby myślące, że to nowa gra – rozdzielczość, tekstury, detale, oświetlenie. Wszystko oczywiście poprawione, nie zaś zbudowane od nowa.

Chociaż jakby porównać oryginalną i odświeżoną wersję, to aż tak wielu różnic zapewne byśmy nie zauważyli. Niemniej jednak, mimo dość krytycznego do tej pory głosu, nie mogę powiedzieć, że nie podkręcono gry świateł (cienie wyglądają naprawdę dobrze), nie dopracowano tekstur czy najzwyczajniej w świecie nie podciągnięto rozdzielczości – bo to wszystko jest!

Tylko teraz druga strona medalu – mimo upłynięcia całej generacji i blisko dekady od premiery pierwotnej edycji, poziom płynności woła o pomstę do nieba! Klatki potrafią spaść do karygodnie niskiego poziomu rzędu 15 na sekundę! Jak pomyślimy sobie, że np. na Xboksie One rozdzielczość nie jest nawet pełnym 1080p, a mamy tutaj do czynienia z 900p, trudno o pozytywną postawę względem tego remastera.

Może nie jest problem jako taki, ale po prostu kwestia Red Faction: Guerrilla Re-Mars-tered opiera się na tym, iż ciężko wychwalać pod niebiosa tylko kilka elementów graficznych. Jasne, wszystko wygląda lepiej, jednak czasami od remastera można wymagać ciut więcej – zwłaszcza np. że sprawa fatalnego modelu jazdy z oryginalnej wersji przetrwała i tak samo kanciasto i niewygodnie prowadzi się każdy pojazd na Marsie. W ten sposób „nową” Guerrillę mogę polecić tylko osobom, które w ogóle nie widziały tej gry na oczy (choć przez nieco starawy design mogą się od niej odbić, widząc dzisiejsze produkcje). Fani serii niech zostaną przy zwykłych wersjach, nie warto przerzucać się na te „lepsze”.


Długość gry wg redakcji:
18h
Długość gry wg czytelników:
nie podano

oceny graczy
Przeciętna Grafika:
Poprawione oświetlenie, tekstury, rozdzielczość - choć z tą ostatnią nie jest tak kolorowo na Xboksie One (900p). Za poprawkami idzie niestety spadek płynności w niektórych momentach. A to gra z poprzedniej generacji!
Przeciętny Dźwięk:
Ścieżka dźwiękowa tak samo uboga, jak w oryginale.
Dobra Grywalność:
Destrukcja otoczenia, mówiąc kolokwialnie, robi robotę nawet te 9 lat po premierze. Świetnie jest siać rozwałkę!
Przeciętne Pomysł i założenia:
Firma THQ Nordic w temacie remasterów nie ma najlepszych pomysłów i to widać z każdą kolejną wydaną przez nich w tym formacie produkcją.
Świetna Interakcja i fizyka:
Pod względem wypełnienia świata aktywnościami powinniśmy być zadowoleni. Jednak jak popatrzymy na jakość tych aktywności, nie jest już tak kolorowo. Niemniej - jak wspomniałem wyżej - destrukcja, na której opiera się seria Red Faction, daje masę radości.
Słowo na koniec:
Red Faction: Guerrilla Re-Mars-tered spisuje się średnio. Przede wszystkim jako remaster, bo oryginalna wersja myślę, że nadal by się obroniła.
Werdykt - Przeciętna gra!
Screeny i filmy z Red Faction: Guerrilla Re-Mars-tered (XBOXONE)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosTheCerbis   @   10:52, 10.07.2018
Zastanawiam się czemu jedynki i dwójki nie wzięli na remasterowanie, tylko Guerillę.