Assassin's Creed: Origins (XBOXONE)

ObserwujMam (4)Gram (3)Ukończone (1)Kupię (1)

Recenzja gry Assassin's Creed: Origins (XBOXONE)


@ 22:47 30.10.2017
Mateusz "Materdea" Trochonowicz
Kofeiniarz, kokainiarz, kodeiniarz.

Przerwa zrobiła serii Assassin's Creed dobrze, rzekłbym nawet bardzo dobrze. Ubisoft wraca do formy.

Trudno rozpocząć recenzję Assassin’s Creed: Origins innym wstępem niż nawiązaniem do rocznej przerwy (w teorii oczywiście, wszak w 2016 ukazały się nowe, poboczne, tytułu z tego uniwersum) w wydawnictwie głównych odsłon tejże serii. W tym wypadku nadrzędnym pytaniem wydaje się: „Czy cokolwiek ona dała?”. Tutaj prawdopodobnie rozczaruję wszystkich antyfanów marki firmy Ubisoft, ponieważ odpowiedź jest jedna: dała! Origins to najlepsza część w historii serii!

Saga zakonu asasynów zakończona została w pochmurnym i skąpanym w wiecznym deszczu Londynie z Syndicate z 2015 roku – na etapie, w którym deweloperom obrywało się za wiele rzeczy związanych z kondycją uniwersum. Przede wszystkim jednak chodziło o pewną stagnację i brak świeżości. Jednocześnie nie chciałbym mówić, że Origins w tym temacie obróciło Assassin’s Creed o 180 stopni, bo to trochę zbyt daleka interpretacja, niemniej jednak nie można zignorować faktu, że to właśnie ta produkcja wyznaczyła nowy kierunek dla kolejnych części.

Ukryte ostrzeMimo iż Bayek oficjalnie nie jest asasynem, nie przeszkadza mu to w korzystaniu z ukrytego ostrza. Jest ono co prawda prymitywne i posiada niedogodność znaną z "jedynki".

Największe zmiany dotknęły – a jakże! – poddawany wszelkiej krytyce gameplay. Studio Ubisoft Montreal rozpoczęło dłubanie nad przygodami Bayeka w momencie wypuszczenia na rynek „czwórki”, więc pracowało nad nimi blisko 4 lata. Czas ten był wystarczający, aby w niemal całości przebudować zasadniczy filar – rozgrywkę! Ta jest dużo bardziej dynamiczna i żywiołowa! Bohater operuje nie tylko mieczami, włóczniami i buławami, ale także kilkoma rodzajami łuków oraz szeroką gamą tarcz. Do tego wszystkiego dochodzi możliwość dynamicznego przełączania się między umieszczonymi w ekwipunku broniami, nawet podczas poruszania się na wierzchowcach (wielbłądzie również!).

A propos protagonisty. Jak wskazuje podtytuł tej odsłony cyklu, tym razem mamy okazję poznać narodziny (mówiąc bardzo oględnie) zakonu skrytobójców. Wcielamy się w postać Bayeka z Siwy, który przed wejściem na egipski tron Ptolemeusza XIII (czyli w 51 roku p.n.e.) sprawował prestiżową funkcję medżaja – był członkiem osobistej ochrony kolejnych faraonów. W związku ze spiskiem przeprowadzonym przez najbliższe otoczenie ostatniego z egipskich władców, medżajowie popadają w niełaskę, a Bayek rozpoczyna swoją osobistą zemstę na kolejnych reprezentantach Zakonu Starożytnych – protoplastów Templariuszy.

Niewątpliwą zaletą scenariusza jest jego spójna koncepcja! Po kilku dość efektownych odsłonach, gdzie fabuła przypominała stricte kino akcji, Origins proponuje o wiele dojrzalszą i osobistą historię, nie stroniącą od brutalności i kontrowersyjnych motywów. Mimo iż tytuł rozkręca się powoli, to wydaje się, że każdy element miał znaleźć się w swoim miejscu od samego początku. Efekt jest taki, że w wyniku logicznych następstw, osobista motywacja zemsty Bayeka zamienia się w walkę dla dobra ogółu – wyraźnie widać związki przyczynowo-skutkowe.


Screeny i filmy z Assassin's Creed: Origins (XBOXONE)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
2 kudosDirian   @   22:55, 31.10.2017
Origins to na pewno spory krok do przodu dla AC. Tutaj ogromne wrażenie robi przede wszystkim kreacja świata, Egipt jest tu wykreowany fantastycznie. Osobiście nie mogę doczekać się już teraz kolejnej odsłony. Jeżeli zaoferuje to co tutaj z jeszcze lepszym systemem walki i poprawkami w kilku innych mechanikach rozgrywki, to będzie świetna gra. Ale i tak jest dobrze, tym bardziej po piekielnie nudnym Syndicate.
0 kudosLuKaS77PL   @   08:07, 05.11.2017
Cytat: Dirian
Origins to na pewno spory krok do przodu dla AC. Tutaj ogromne wrażenie robi przede wszystkim kreacja świata, Egipt jest tu wykreowany fantastycznie. Osobiście nie mogę doczekać się już teraz kolejnej odsłony. Jeżeli zaoferuje to co tutaj z jeszcze lepszym systemem walki i poprawkami w kilku innych mechanikach rozgrywki, to będzie świetna gra. Ale i tak jest dobrze, tym bardziej po piekielnie nudnym Syndicate.


Widzę, że wrócę do serii po pięciu latach przerwy. Co do kolejnej odsłony, skoro odzyskali formę z kreacją świata, to można by było się nareszcie wybrać do feudalnej Japonii Szczęśliwy Nie przypominam sobie żadnego solidnego open-world'a w tych klimatach, chyba, że coś przeoczyłem
0 kudosBubtownik   @   11:08, 05.11.2017
Cytat: LuKaS77PL
Cytat: Dirian
Origins to na pewno spory krok do przodu dla AC. Tutaj ogromne wrażenie robi przede wszystkim kreacja świata, Egipt jest tu wykreowany fantastycznie. Osobiście nie mogę doczekać się już teraz kolejnej odsłony. Jeżeli zaoferuje to co tutaj z jeszcze lepszym systemem walki i poprawkami w kilku innych mechanikach rozgrywki, to będzie świetna gra. Ale i tak jest dobrze, tym bardziej po piekielnie nudnym Syndicate.


Widzę, że wrócę do serii po pięciu latach przerwy. Co do kolejnej odsłony, skoro odzyskali formę z kreacją świata, to można by było się nareszcie wybrać do feudalnej Japonii Szczęśliwy Nie przypominam sobie żadnego solidnego open-world'a w tych klimatach, chyba, że coś przeoczyłem


Po zakończeniu AC: Origins zdecydowanie wolałbym udać się Bayek'iem (i tylko nim) do Rzymu bądź Grecji.
Spoiler
Na końcu gry mieliśmy przedsmak tego jakby mógł wyglądać next-genowy Rzym

Tym bardziej, że byłby to starożytny Rzym, czyli kompletnie inaczej by wyglądał niż ten z Brotherhood. Uśmiech