R.U.S.E. (X360)

ObserwujMam (4)Gram (0)Ukończone (2)Kupię (1)

Recenzja gry R.U.S.E. (X360)


@ 22:27 09.09.2010
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!



Pozostałe, równie przydatne zmyłki potrafią m.in. tworzyć fikcyjne oddziały na radarze, a nawet całe bazy, które ściągną wroga w kierunku, w którym tak naprawdę nic wartościowego nie posiadamy. My wtedy uderzymy z flanki, korzystając z dogodnych pozycji ostrzału i rozgramiając nieprzyjaciela.

Strategia w R.U.S.E. jest podstawą. Walcząc musimy zwracać uwagę na typy mierzących się oddziałów, ukształtowanie terenu, kierunek ruchu wszystkich jednostek na mapie oraz rozwój wydarzeń poszczególnych frontów. Rzucając garść lekkich czołgów w stronę ciężkiej machiny wroga, możemy być pewni, że nasz pułk nie wyjdzie z tego starcia w zbyt dobrej kondycji. Tak samo nie ma sensu szturmować pozycji dział przeciwpancernych pojazdami opancerzonymi. W tym przypadku niezastąpiona jest piechota, ewentualnie wsparcie lotnicze. Nie mniej, nawet na nie znajdzie się rada, gdyż działa przeciwlotnicze szybko poradzą sobie z każdą machiną latającą. Ogólnie rzecz biorąc, jednostek jest całe mnóstwo, a dobre zarządzanie wszystkimi zgromadzonymi środkami jest jedyną drogą prowadzącą do zwycięstwa. Tym bardziej dokuczliwy jest brak realizowania bardziej rozbudowanych taktyk. Otóż, w R.U.S.E. rozkazy wydajemy tylko w czasie rzeczywistym i bez możliwości definiowania bardziej rozbudowanych komend. Jeśli zatem chcemy aby nasze czołgi przedarły się przez jakąś niebezpieczną okolicę, a tym czasem z drugiej strony mapy mamy oddziały piechoty, musimy biegać pomiędzy tymi dwoma punktami i klikać raz za razem, definiując kolejne punkty docelowe. Znacznie łatwiej byłoby po prostu wydać po kilka znaczków nawigacyjnych dla każdej ekipy i chwilowo o nich zapomnieć. W późniejszych misjach, kiedy na mapie dzieje się naprawdę dużo, bardzo trudno to opanować. Nie ze względu na szczwany komputer, tylko z powodu oczopląsu jaki dostajemy ganiając po mapach oraz mało precyzyjnego sterowania.



Pady nie zostały stworzone do gier strategicznych. W R.U.S.E. producent całkiem nieźle skonstruował interfejs użytkownika, a mimo to, dość często nie mogłem trafić w tą jednostkę, w którą chciałem. Niejednokrotnie próbowałem podświetlić wrogą machinę by sprawdzić z czym mam do czynienia, a miast tego, ciągle zaznaczały się moje własne czołgi, tudzież piechota. Problem niweluje nieco możliwość zbliżania i oddania kamery, ale wówczas obraz tak biega we wszystkie strony, że może się to skończyć mdłościami. Gra wymaga błyskawicznych reakcji, a nie została stworzona do tego, by takowe umożliwiać. Zabawa na Xbox 360 stanowi więc nie małe wyzwanie i wymaga sporej ilości treningów. Jest szansa, że na PS3 z wykorzystaniem PlayStation Move będzie trochę lepiej, aczkolwiek w chwili pisania tego tekstu wciąż czekamy na PS-trójkową wersję R.U.S.E.. Najlepiej natomiast jest na komputerach PC, gdyż myszka i klawiatura zapewnia odpowiednio precyzyjne sterowanie, co zresztą nie jest żadnym zaskoczeniem. Blaszaki to najlepsza platforma do tego typu projektów.

Fabularnie tytuł nie trzyma się żadnych kampanii z czasów Drugiej Wojny Światowej, zamiast tego przedstawia luźną historię, opracowaną specjalnie na potrzeby tytułu. Opowieść jest raczej przeciętna, nie wciąga zbyt mocno i stanowi jedynie tło dla podstawowego założenia – zabawy w generała. W sumie trochę szkoda, że nie pokuszono się o coś bardziej finezyjnego, wszak nawet budując własną, fikcyjną kampanię można stworzyć coś intrygującego, pełnego ciekawych zwrotów akcji i przykuwającego uwagę. Sporym minusem jest też fakt, iż wiele misji ciągnie się niemiłosiernie. Szczególnie pierwsze zlecenia, w trakcie których nabywamy elementarne umiejętności w grze. Później jest dużo lepiej i gdyby nie drobny chaos wywołany problemami ze sterowaniem byłoby doskonale! In plus zaliczam też wykonanie modeli wszystkich jednostek. Każdą odwzorowano bardzo dobrze i oparto na historycznych odpowiednikach. Na największym zbliżeniu nie miałem większych problemów z odróżnianiem konkretnych maszyn.


Screeny i filmy z R.U.S.E. (X360)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosbat2008kam   @   17:29, 10.09.2010
Spodziewałem się czegoś lepszego... Może nie na taką skalę, jak Starcraft II, ale jednak czegoś lepszego. Grę może kupię gdy pojawi się w taniej serii - teraz nie mam ku temu żadnych powodów.