Assassin's Creed: Odyssey (PS4)

ObserwujMam (2)Gram (2)Ukończone (0)Kupię (3)

Recenzja gry Assassin's Creed: Odyssey (PS4)


@ 10:57 15.10.2018
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Mimo że wiele charakterystycznych elementów serii zarzucono, Assassin's Creed: Odyssey to nadal bardzo dobry przedstawiciel gier RPG akcji.

Nie ukrywam, że zeszłoroczne Assassin’s Creed: Origins bardzo przypadło mi do gustu. Nie był to projekt idealny, ale grało mi się w niego z ogromną przyjemnością, a ponadto deweloperzy całkiem sprawnie ukazali nam moment narodzin asasynów. Po Origins miałem nadzieję na kontynuację opowieści i dalsze etapy powstawania bractwa. Mimo że scenarzyści lekko mnie zawiedli i skupili się na historii całkiem odmiennej, po ograniu Odyssey – najnowszej części słynnego cyklu – czuję satysfakcję. Znowu nie jest bez skazy – o czym za moment – ale także i tym razem bawiłem się wybornie.

Akcja Assassin’s Creed: Odyssey przenosi nas do roku 431 przed naszą erą, a zatem 400 lat przed wydarzeniami, jakie mogliśmy obserwować w trakcie obcowania z Origins. Tłem wydarzeń jest wojna peloponeska, czyli wielki konflikt pomiędzy Atenami i Spartą, a głównym bohaterem najemnik. W tej roli może być albo kobieta o imieniu Kassandra albo mężczyzna zwany Alexios. Zadaniem grającego – niezależnie od wybranego protagonisty – jest walka po jednej ze stron (można je niejako dowolnie zmieniać) oraz próba zjednoczenia rodziny, która wiele lat temu została brutalnie zniszczona. W międzyczasie mamy do czynienia z kultystami szerzącymi swoje wpływy w Grecji, mitycznymi potworami i wieloma innymi wątkami pobocznymi, wypełniającymi wirtualny świat tytułu.

Ogólnie trzeba przyznać, że jest co robić. Na pierwszy plan, rzecz jasna, wysuwa się tu główny wątek fabularny, w trakcie którego realizujemy zróżnicowane i często dość rozbudowane misje, poznajemy słynne postaci historyczne (m.in. Sokratesa, Hipokratesa oraz Sofoklesa), a nawet uczestniczymy w potężnych bitwach, wpływających na kształt otaczającej nas rzeczywistości. W trakcie przechodzenia scenariusza obserwujemy też nie tylko wydarzenia, które dzieją się w antycznej Grecji, ale również sceny nam współczesne. Jak na Assassin’s Creed przystało, jest tu bowiem – niezbyt rozbudowany – wątek z XXI wieku.

Mimo że fabuła nie jest szczególnie wymyślna, z przyjemnością obserwuje się sceny, jakie mają miejsce na ekranie. Jest tak głównie ze względu na bardzo dobrze zrealizowane i wyreżyserowane scenki przerywnikowe, których zadaniem jest serwowanie nam kolejnych fragmentów opowieści. Choć wykonano je profesjonalnie, widać, że silnik graficzny, na którym działa Odyssey nie jest już pierwszej młodości. Mimika twarzy zdaje się być mało sugestywna i odrobinę sztuczna. Do tego, co można było obserwować np. w trakcie ogrywania Horizon: Zero Dawn albo God of War firma Ubisoft niestety nie ma startu. Co gorsze, na tym moje narzekania na sferę techniczną się nie skończą, ale więcej szczegółów za moment.

Popychanie fabuły do przodu to jeden z kluczowych elementów napędzających rozgrywkę. Ze względu na to, że każda misja została zdefiniowana wymaganym poziomem doświadczenia naszego bohatera (z niższym nasze szanse na zwycięstwo są niskie albo nawet znikome), nie zawsze możemy jednak brnąć ku finiszowi. Często musimy wrzucić niższy bieg i zająć się gromadzeniem doświadczenia, tudzież surowców umożliwiających usprawnianie posiadanego wyposażenia. Obie wspomniane czynności wymagają okazyjnie dość długiego i mozolnego grindingu. Jeśli nie macie nic przeciwko niemu, będziecie najpewniej uradowani, ja natomiast za grindem nie przepadam i wolę realizować misje opatrzone ciekawą fabułą, tudzież wpływające w jakiś sposób na to, co dzieje się w dalszych etapach historii, toteż nie do końca przemawiała do mnie zaproponowana przez twórców formuła.

Wiele zadań pobocznych przygotowanych na potrzeby Assassin’s Creed: Odyssey niestety nie spełnia powyższych warunków. Część zleceń przygotowano w sposób interesujący i potrafią zaangażować one grającego, ale mnóstwo questów pobocznych (łącznie jest ich podobno ponad 300 – nie sprawdziłem wszystkich) polega na tym samym. Albo musimy więc kogoś ubić, albo zakraść się w jakieś miejsce, zwędzić cenne przedmioty i wrócić z nimi do zleceniodawcy – tzw. zabawa w kuriera, czyli najpopularniejszy sposób upychania wirtualnych światów aktywnościami. Dodatkowe zadania, choć czasem lekko męczą, trzeba realizować. Zbyt niski poziom doświadczenia naszego bohatera oznacza bowiem niemoc w walce z napotkanymi przeciwnikami, co natomiast przekłada się na brak możliwości realizacji stojących przed nim zleceń – także tych fabularnych.


Screeny i filmy z Assassin's Creed: Odyssey (PS4)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosCVBPS   @   21:52, 20.10.2018
Dlatego napisałem, że w moim odczuciu ta część wygląda jak większe DLC. Szczęśliwy
Co mam na myśli pisząc "większe DLC"? Otóż pisząc to miałem na myśli DLC do Wiedźmina 3.
O ile jeszcze przekonałbym się do Origins, że jest to pełnoprawna kontynuacja, tak nie potrafię patrzeć na Odyssey inaczej jak na dodatek.
2 kudosBubtownik   @   13:17, 21.10.2018
Od Unity do Odyssey zostało wprowadzone mnóstwo zmian (według mnie wszystko na +) i mówienie, że to to samo jest po prostu krzywdzące. Nie zrobisz przecież z AC strzelanki, strategii czy innej "scigałki" bo przeczyło by to założeniem serii. Nie odmienisz gry w taki sposób, aby nie przypominała swoich poprzedniczek. Jeśli by iść tym tropem to wyjdzie, że każda obecnie gra jest kalką swojej poprzedniczki czy gry innego studia (jak przytoczony przez Ciebie W3). Weźmy na tapetę Uncharted (niedawno ukończyłem więc jestem świeżo po ograniu całej serii). Z gry na grę zmiany były zauważalne, wszystko było stopniowo poprawiane, ale założenie dalej pozostało takie samo, a co za tym idzie gameplay był praktycznie taki sam. Czy to źle? Oczywiście, że nie bo jak pokochałem Uncharted za taki styl gry to nie oczekuje, że nagle gra zmieni swoje podejście i pójdzie w open-world, ba to by było najgorsze co mogłoby być.

AC: Origins odświeżyło już skostniałą i wytartą formułę bo Syndicate (w mojej opinii) był niewyobrażalnie słaby, miałki i nudny i chwała im za to, że poszli bardziej w action-RPG. Ogólnie TheCerbis świetnie zauważył, że zmiany w serii następowały w analogicznych odstępach czasu. Zmiany nie zaburzające sensu i założeń serii. Ja tam jestem wielkim fanem serii, posiadam wszystkie główne odsłony cyklu (te poboczne jakoś mnie nie jarają) cyfrowo i w pudełkach i nie oczekuje od AC jakieś głębokiej fabuły na miarę TLofU ale niesamowitej przygody, a Odyssey właśnie mi to zapewnia. Świat gry jest po prostu piękny i żyje Uśmiech 57h na liczniku Puszcza oko
0 kudosCVBPS   @   14:11, 21.10.2018
Tak się składa, że sam ogrywam teraz czwartą część Uncharted i przyznaje, że historia jest genialna moim zdaniem - że o grafice nie wspomnę.
Tylko jak patrzę tak na trójkę, to została ona wydana 6 lat przed czwórką, więc na pewno zmiany są zauważalne.

Twórcy Assasynów też mogli by iść tą drogą i wydawać kolejne części co kilka lat, mieliby więcej czasu na nowe pomysły, mogliby popracować bardziej nad modelami postaci (bo do takiego Uncharted im bardzo daleko, a gra wyszła dwa lata temu), nad fabuła (która dla mnie w tego typu grach jest ważna) oraz nad klimatem - bo grafika nie odwali całej roboty.
Wtedy może wyszedł by im taki prawie Wiedźmin 3 lub wspomniany Uncharted i wtedy bym nie kręcił nosem, że jest tak o nowym Assasynie głośno i tyle kosztuje.

O ile dobrze wiem, to Origin wyszedł chyba dwa lata później po poprzedniej części - sami twierdzicie, że zmiany są w niej zauważalne i to na plus. Więc może wcale nie byłby to taki głupi pomysł wydawać kolejne części co kilka lat, a nie co rok jak Fifę? Wiadomo że Ubi tego nie zrobi, bo marka na siebie zarabia więc trzeba doić dalej.
Tomb Raidera (te pierwsze części) też tak klepali co rok "nową" część i jak to się skończyło?
Nie wiem, kiedyś się tym tytułem może zainteresuje, ale nie za tę cenę - wolę wydać więcej kasy na tytuł, nad którym wiem, że twórcy trochę posiedzieli.
0 kudosDirian   @   14:51, 21.10.2018
Wiadomo, że Ubisoft to nie Rockstar i nie będzie wydawać raz na kilka lat gry, która powoduje opad szczęki jak GTA V czy zbliżające się RDR 2. Mają inny cykl wydawniczy, który przynosi im zyski. Te gry nie są tak dopracowane i świetne, ale mimo wszystko dobrze się w nie gra. Mam tylko nadzieję, że kolejny Asasyn wniesie jakiś większy krok do przodu. Origins zmieniło koncepcję, Odyssey ją dopracowało - i gra się świetnie. Ale czy trzecia odsłona zrobiona w podobny sposób nadal będzie przyciągać do ekranu? Mam wątpliwości.

Ja na AC przejadłem się dwa razy - najpierw było to Revelations, które za wiele brało z Brotherhooda i AC II, a później wspomniane przez Bubtownika potwornie nudne i powtarzalne Syndicate. To jedyne części, które finalnie odpuściłem i to gdzieś w połowie. Origins też mnie trochę nudziło pod koniec, ale głównie przez okres historyczny (Egipt to nie moja bajka) i nużący system walki (na dłuższą metę).
0 kudosBubtownik   @   15:48, 21.10.2018
Cytat: CVBPS
Twórcy Assasynów też mogli by iść tą drogą i wydawać kolejne części co kilka lat


I tu dochodzimy do sedna, gdzie chyba wszyscy się zgodzimy, że tak powinno być. Ale to nie jest tak, że Ubi co roku siada i w rok klepią całą grę i voila. AC: Origins tworzył Ubisoft Montreal, a AC: Odyssey Ubisoft Quebec i powstawały w równym czasie. Obecnie jestem pewien, że w produkcji są 2 kolejne AC. Jeden zabierze nas pewnie do Starożytnego Rzymu i tą częścią zamkną trylogię Starożytną, a równolegle powstaje nowa odsłona AC, która zaserwuje coś nowego i w nowych realiach historycznych. Może daleki wschód? Albo Konkwistadorzy? Zobaczymy. W każdym razie ja będę czekał.
0 kudosTheCerbis   @   16:00, 21.10.2018
Większość czeka na Azję, ale Ubi coś nie chcę od wielu lat słuchać o tym. Asasyn co dwa lata byłby optymalny, ale nie wiem czy dla zysków wydawcy.
0 kudosPodbalalajke   @   10:50, 03.11.2018
Witam.Czy jest szansa na to żeby pograć w tą grę chociaż w 8-10 fpsach na sprzęcie: e2220,4 gb ram,8600gt 1gb ddr2 dx11 special edition.Pozdrawiam
0 kudosDirian   @   11:12, 03.11.2018
Cytat: Podbalalajke
Witam.Czy jest szansa na to żeby pograć w tą grę chociaż w 8-10 fpsach na sprzęcie: e2220,4 gb ram,8600gt 1gb ddr2 dx11 special edition.Pozdrawiam

Nie ma szans.
0 kudosdabi132   @   11:31, 03.11.2018
Cytat: Podbalalajke
Witam.Czy jest szansa na to żeby pograć w tą grę chociaż w 8-10 fpsach na sprzęcie: e2220,4 gb ram,8600gt 1gb ddr2 dx11 special edition.Pozdrawiam

Nie ma szans. Za słaby sprzęt. Poza tym w 8-10 FPS'ach Assassin's Creed jest kompletnie niegrywalny.
0 kudosPodbalalajke   @   13:05, 03.11.2018
Dzięki za odpowiedzi.Co musiałbym wymienić aby gra jakkolwiek działała?Nie piszcie proszę o zmianie sprzętu.Dla mnie granice 10 fps są zadowalające.Ważne aby można było postacią sterować.Na allegro widziałem hd 5770 za 8 dych.Tyle mogę dać maksymalnie za kartę,procesor q6600 lub q8200 w cenach 40-50zł.Drogo ale jakoś przeboleje.Czy wtedy jakoś to pójdzie?
0 kudosDirian   @   13:07, 03.11.2018
Ciężko stwierdzić jak gra będzie się zachowywać na tak starym sprzęcie. Poszukaj może na youtube czy ktos próbował ją odpalać na podobnie wiekowej konfiguracji.
0 kudosPodbalalajke   @   15:20, 03.11.2018
Niestety nikt na yt nie gra na podobnym kompie.W gta 5 dało się nawet w miarę pograć na moim kompie natomiast assassin unity był p niegrywalny bo po 3 fpsy notował.Ktoś jednak wspomniał o fatalnej optymalizacji unity dlatego licze,że po wymianie o których wspomniałem jakoś zagram w nowego assassina
0 kudosDirian   @   15:33, 03.11.2018
Raczej wątpię by udało się pograć w Odyssey nawet po tych "ulepszeniach" - gra ma duże wymagania wobec sprzętu a jednak mówimy tu o karcie sprzed prawie 10 lat i procesorze z 2006 roku...
0 kudosBubtownik   @   00:41, 04.11.2018
Normalnie PC MASTER RACE!!! Płakałem ze śmiechu jak czytałem Twoje komentarze Szczęśliwy no sorry ale prawda jest taka, że nie ma opcji, aby pograć na tym sprzęcie we współczesne gry. Nawet nie wiem czy na tym procku się odpali bo np. takie Origins potrzebowało jakiejś technologi SSE 4.1 (nie znam się na tych technikaliach), a czy te stare procki to wspierają? Bo Odyssey na pewno takie coś też potrzebuje. Po za tym popatrz. Jeśli Unity z 2014 (po tonie łatek gra ma bardzo dobrą optymalizacje, bo chyba nie grałeś w wersje premierową) chodzi ci w 3fps'ach to czego oczekujesz od gry, która wyszła 4 LATA PÓŹNIEJ? Nawet bym nie próbował odpalać na takim "cudeńku" Unity, nie mówiąc o Odyssey.

Rozumiem, że jesteś jeszcze niepełnoletni i nie masz żadnego źródła dochodu, ale tak nic nie wskórasz. Tu byś musiał kupić nowy sprzęt.
0 kudosPodbalalajke   @   10:47, 04.11.2018
Poczytałem trochę i wychodzi na to,że q9550 ma tą technoligię sse 4.1 podejdzie pod moją płytę główną i bujnie ta grę.Muszę jeszcze pomyśleć nad szybkimi ramami i dołożyć chociaż z 2gb 800mhz.Na koniec ta grafa.Kurdę kolejne info,że 1gb vram to mało więc pasowało by mieć coś z 2gb.Ciekawe co tutaj wybrać skoro 8 dych miałem max w założeniu na kartę
Dodaj Odpowiedź