Wolfenstein II: The New Colossus (PS4)

ObserwujMam (1)Gram (0)Ukończone (1)Kupię (1)

Recenzja gry Wolfenstein II: The New Colossus (PS4)


@ 15:36 03.11.2017
Marcin "bigboy177" Trela
Czasem coś piszę, czasem programuję, czasem projektuję, czasem robię PR, a czasem marketing... wszystko to, czego wymaga sytuacja. Uwielbiam gry, nie cierpię briefów reklamowych!

Wolfenstein II: The New Colossus to dobra, czasem bardzo dobra, gra. Wydaje mi się jednak, że w trakcie procesu dewelopingu zmieniono jej założenia, dlatego nie mogę napisać, że bawiłem się świetnie od początku do końca.

Wolfenstein II: The New Colossus było, w moim osobistym rankingu, najbardziej wyczekiwaną grą bieżącego roku. Jedynka, a także dodatek do niej, były genialne. Spodziewałem się zatem więcej tego samego. Bez kombinowania, bez wymyślania. Liczyłem na niezobowiązujące wyżynanie w pień nazistów. Mimo że faktycznie mogłem się wirtualnie „wyżyć”, nie do końca jestem przekonany poczynionymi przez deweloperów zmianami i kierunkiem, jaki obrano tworząc sequel.

Wolfenstein II: The New Colossus stanowi bezpośrednią kontynuację wydanej w 2014 roku „jedynki”. Pisząc bezpośrednią, mam dokładnie to na myśli. Na początku jest niby jakiś tam filmik podsumowujący wszystko to, co działo się wcześniej, niemniej jednak zdecydowanie lepiej przebrnąć przez część pierwszą przed zabraniem się za dwójkę. Scenariusz jest bowiem mocno powiązany i dlatego warto mieć odpowiednie tło.

Jeśli planujecie kupić wersję PC, zapoznajcie się z jej wymaganiami sprzętowymi.

Głównym bohaterem opowieści jest ponownie słynny B.J. Blazkowicz. Ze względu na wydarzenia, jakie miały miejsce wcześniej, nie jest to już jednak twardziel do jakiego przywykliśmy. Przez mniej więcej połowę gry chłop bezustannie się nad sobą użala. Rozmyśla o rodzinie, zmarłych kamratach, swoim losie itd. a jego monologi są wręcz krępująco durne. W drugiej połowie wszystko się jednak zmienia i wreszcie otrzymujemy Wolfensteina, do jakiego przywykliśmy. Niestety dzieje się to trochę późnawo. Liczyłem bowiem na 12-15 godzin solidnej zadymy, a nie 6-7 godzin opery mydlanej i tyle samo jatki. Mocno się pod tym względem zawiodłem.

Co gorsze, wspomniana struktura ma przełożenie na grywalność. Chodzi o to, że przez pierwsze kilka godzin jest sporo przerywników filmowych, dużo rozmawiania, a ponadto Blazkowicz jest dziwnie podatny na ostrzał oponentów. Ma to niby odzwierciedlenie w opowiadanej historii, ale w wyniku tego trzeba grać ostrożniej, zachowawczo, a nie tego oczekiwałem od Wolfenstein II: The New Colossus. Dużym plusem jest to, że można dopasować styl zabawy do własnych preferencji (np. skradając się, a nie siejąc spustoszenie), ale przez pół gry miałem wrażenie, że jestem karany za to, że wybrałem drugą opcję.

Karany byłem za sprawą kilku dziwnych rozwiązań. Przede wszystkim ponieważ bardzo ciężko określić skąd dochodzą strzały. Bandziorów w naszym kierunku biegnie niejednokrotnie cały garnizon, a my tak po prawdzie nie wiemy, z której strony nadchodzą pociski. Problem ten nie byłby jakiś znaczący, gdyby nie fakt, że niektóre poziomy są wręcz nafaszerowane skryptami, sprawiającymi, że w okolicy – znikąd – pojawiają się przeciwnicy. Wyobraźcie sobie sytuację: wchodzicie do potężnego hangaru. Robicie konkretną zadymę, ubijając wszystkich możliwych przeciwników. Dochodzicie do schodów, a tu nagle, za Wami pojawia się jakiś oponent. Nie ma tam żadnych drzwi, szybów wentylacyjnych ani niczego podobnego. Nazista po prostu teleportował się z jakiegoś bliżej nieokreślonego miejsca wprost za Was. Podobnych sytuacji jest sporo i, co gorsze, występują one głównie w pierwszej połowie gry – tej słabszej w mojej opinii. Później jakoś tego nie dostrzegałem.

Dodatkowym problemem, jeśli chodzi o toczenie pojedynków, jest brak znacznika wskazującego na to, że w okolicy jest jakiś granat. Pod gradem kul często nie zauważamy, że pobliski bandzior rzucił w naszym kierunku odłamkowy. Wystarczyłaby niewielka ikonka (takowa jest kiedy mamy opcję odrzucenia granatu), która wskazywałaby miejsce zagrożenia. Wiem, że deweloperzy stawiali na staroszkolne rozwiązania, ale przy teleportujących się przeciwnikach ikonka by się przydała.


Screeny i filmy z Wolfenstein II: The New Colossus (PS4)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosshuwar   @   07:28, 04.11.2017
Już w jedynce byli tak oskryptowani przeciwnicy. Też mnie to dość irytowało... oczyściłem okolicę, potem dochodzę do jakiegoś miejsca - przerywnik filmowy albo i nie... a tu bach... jak karaluchy z dziur w podłodze wyskakuje ogrom nazioli Uśmiech

A recka zaintrygowała - ciekaw jestem ocen innych.
0 kudosfelek111   @   09:32, 04.11.2017
Cytat: shuwar
Już w jedynce byli tak oskryptowani przeciwnicy. Też mnie to dość irytowało... oczyściłem okolicę, potem dochodzę do jakiegoś miejsca - przerywnik filmowy albo i nie... a tu bach... jak karaluchy z dziur w podłodze wyskakuje ogrom nazioli Uśmiech

A recka zaintrygowała - ciekaw jestem ocen innych.


Mnie osobiście trochę zawiódł. Klimat nawet fajny, ale samo strzelanie to już jakoś mnie nie bardzo wciąga, tak jak i zresztą sama fabuła, a z tą głową to już przegięli. Nawet jak na uniwersum Wolfsteina. Lepiej gra mi się w Assasina, i znacznie chętnie wracam do niego. O Call of duty się nie wypowiem, bo kupie ją dopiero jak ukończę te dwie. Zresztą dwie gry na raz kupione to i tak spory wydatek. Uśmiech
0 kudosdabi132   @   15:02, 04.11.2017
A mi się grało przyjemnie i nie poczułem się zawiedziony. Wyżynanie kolejnych zastępów nazistów sprawiało mi frajdę. To że w początkowych etapach zostało tak przedstawione to moim zdaniem plus, bo Blazkowicz został przedstawiony jako zwykły człowiek, który może odnosić obrażenia i być słaby, a nie jako heros który jest odporny na kule. To dla mnie była taka odmiana.
0 kudosfelek111   @   16:32, 04.11.2017
Cytat: dabi132
A mi się grało przyjemnie i nie poczułem się zawiedziony. Wyżynanie kolejnych zastępów nazistów sprawiało mi frajdę. To że w początkowych etapach zostało tak przedstawione to moim zdaniem plus, bo Blazkowicz został przedstawiony jako zwykły człowiek, który może odnosić obrażenia i być słaby, a nie jako heros który jest odporny na kule. To dla mnie była taka odmiana.


Nie przesadzajmy Uśmiech Żaden zwykły człowiek nie byłby w stanie przetrwać tego co Blazkowicz i jeszcze wybijać setki uzbrojonych po zęby przeciwników. Nawet posiadając taki pancerz.
0 kudosBeny1234   @   16:40, 04.11.2017
Cytat: felek111
Cytat: shuwar
Już w jedynce byli tak oskryptowani przeciwnicy. Też mnie to dość irytowało... oczyściłem okolicę, potem dochodzę do jakiegoś miejsca - przerywnik filmowy albo i nie... a tu bach... jak karaluchy z dziur w podłodze wyskakuje ogrom nazioli Uśmiech

A recka zaintrygowała - ciekaw jestem ocen innych.


Mnie osobiście trochę zawiódł. Klimat nawet fajny, ale samo strzelanie to już jakoś mnie nie bardzo wciąga, tak jak i zresztą sama fabuła, a z tą głową to już przegięli. Nawet jak na uniwersum Wolfsteina. Lepiej gra mi się w Assasina, i znacznie chętnie wracam do niego. O Call of duty się nie wypowiem, bo kupie ją dopiero jak ukończę te dwie. Zresztą dwie gry na raz kupione to i tak spory wydatek. Uśmiech

Co ty gadasz scena z głową była super !!! Absurdalna ale też mega śmieszna i ten podtekst erotyczny zastosowany przez tą Engel super pomysł, dawno się tak nie śmiałem
0 kudosdabi132   @   17:08, 04.11.2017
Cytat: felek111
Nie przesadzajmy Uśmiech Żaden zwykły człowiek nie byłby w stanie przetrwać tego co Blazkowicz i jeszcze wybijać setki uzbrojonych po zęby przeciwników. Nawet posiadając taki pancerz.

Dlatego w pierwszej części kampanii nie biegniesz na pałę i nie walisz do kogo popadnie tylko jednak trzeba posuwać się ostrożnie naprzód, bo bohater nie ma zbyt wiele zdrowia i jest słaby i to mi się podobało w tej części. Może dlatego, że lubię gry w których wystarczy dostać jedną kulką i już się leży.
0 kudosshuwar   @   18:06, 04.11.2017
Nie spojlerujcie... nie czytam Waszych komentarzy, bo coś czuję, że ta głowa, to jakiś spoiler.
0 kudosfelek111   @   18:48, 04.11.2017
Cytat: dabi132
Cytat: felek111
Nie przesadzajmy Uśmiech Żaden zwykły człowiek nie byłby w stanie przetrwać tego co Blazkowicz i jeszcze wybijać setki uzbrojonych po zęby przeciwników. Nawet posiadając taki pancerz.

Dlatego w pierwszej części kampanii nie biegniesz na pałę i nie walisz do kogo popadnie tylko jednak trzeba posuwać się ostrożnie naprzód, bo bohater nie ma zbyt wiele zdrowia i jest słaby i to mi się podobało w tej części. Może dlatego, że lubię gry w których wystarczy dostać jedną kulką i już się leży.


Owszem, ale jedna kulka jak dostajesz w głowę, pierś , wnętrzności itp.. Nie zaś gdy trafią cię w palca, czy kula draśnie ucho Dumny Za to ty musisz wpakować w przeciwnika kilka magazynków,. poprawić rakietnicą, miotaczem ognia i na wszelki wypadek wywrotka granatów. I zapewne i tak jeszcze będzie się ruszał. To już podpada pod groteskę Uśmiech
0 kudosdabi132   @   19:04, 04.11.2017
Cytat: felek111
Owszem, ale jedna kulka jak dostajesz w głowę, pierś , wnętrzności itp.. Nie zaś gdy trafią cię w palca, czy kula draśnie ucho Dumny Za to ty musisz wpakować w przeciwnika kilka magazynków,. poprawić rakietnicą, miotaczem ognia i na wszelki wypadek wywrotka granatów. I zapewne i tak jeszcze będzie się ruszał. To już podpada pod groteskę Uśmiech

Masz na myśli chyba Uber i SuperSoldatów, bo to na nich właśnie trzeba zużyć więcej pestek niż na normalnych trepów.
0 kudosbigboy177   @   19:14, 04.11.2017
Cytat: dabi132
Cytat: felek111
Nie przesadzajmy Uśmiech Żaden zwykły człowiek nie byłby w stanie przetrwać tego co Blazkowicz i jeszcze wybijać setki uzbrojonych po zęby przeciwników. Nawet posiadając taki pancerz.

Dlatego w pierwszej części kampanii nie biegniesz na pałę i nie walisz do kogo popadnie tylko jednak trzeba posuwać się ostrożnie naprzód, bo bohater nie ma zbyt wiele zdrowia i jest słaby i to mi się podobało w tej części. Może dlatego, że lubię gry w których wystarczy dostać jedną kulką i już się leży.

Mi by skradanie nie przeszkadzało, ale to nie jest Wolfenstein. Jak mam ochotę się skradać, odpalam Dishonored, Assassin's Creed czy innego Splinter Cella. Wolfenstein to ma być zadyma, od początku do końca, a nie marudzenie o jakiś skrzydłach od Caroline i inne bzdury. Blazkowicz pieprzył w pierwszej części wątku jak potłuczony. Strasznie mnie to irytowało. Co do głowy, to w sumie OK, pasuje do klimatu Wolfensteina - taka trochę groteska.

Spoiler
Jeszcze odnośnie tego niby realizmu - kobieta w ciąży na froncie? Genialna scena z zakrwawioną Anią? Nie dajmy się zwariować, realizmu to tu nie było. Dlatego pierwsza połowa gry w ogóle nie pasuje do drugiej. Cała gra powinna być taka, jak druga połowa.

Na upartego, to jeszcze bym się mógł przyczepić do wątku fabularnego, bo trochę dziurawy, ale uznałem, że nie ma co przesadzać. Ogólnie fabuła daje radę. Poniższe tylko takie trochę dziwne.

Spoilery

Blazkowicz ma nagle matkę żydówkę?!
Ojciec Blazkowicza to szpieg nazistów?
Chłop był Polakiem z krwi i kości, bez tego dodatkowego wymyślania i bzdurzenia.

0 kudosdabi132   @   20:42, 04.11.2017
Cytat: bigboy177


Spoilery

Blazkowicz ma nagle matkę żydówkę?!
Ojciec Blazkowicza to szpieg nazistów?
Chłop był Polakiem z krwi i kości, bez tego dodatkowego wymyślania i bzdurzenia.


Spoiler

Przecież jest wyraźnie powiedziane i napisane w jednej ze zbieranych kartek bodajże czy artykułów, że Blazkowicz jest potomkiem sprzedawcy i polskiej żydówki.

Ja nie napisałem, że gra jest realistyczna tylko że tak Bohater został przedstawiony i tyle. Taka była wizja Machine Games i tyle.
Spoiler

Już na zakończenie The New Order było wiadomo, że Blazkowicz nie przeżyje tego wysadzenia sztabu Trupiej Główki więc rozwiązanie, że B.J nie odniósł żadnych obrażeń nie było by zbyt dobre. Machine Games wyszło moim zdaniem obronną ręką z zadania opowiedzenia dalszych losów Blaskowicza.

0 kudosbigboy177   @   21:35, 04.11.2017
Cytat: dabi132
Spoiler
Przecież jest wyraźnie powiedziane i napisane w jednej ze zbieranych kartek bodajże czy artykułów, że Blazkowicz jest potomkiem sprzedawcy i polskiej żydówki.

Tak, zgadzam się, ale to wymysł w tej konkretnej grze, jakieś cudowanie. Po co nagle zmieniają w tak znaczący sposób bohatera, który od zawsze miał konkretny rodowód? Mogli przecież zmienić protagonistę całkiem, w czym problem?

Cytat: dabi132
Spoiler
Już na zakończenie The New Order było wiadomo, że Blazkowicz nie przeżyje tego wysadzenia sztabu Trupiej Główki więc rozwiązanie, że B.J nie odniósł żadnych obrażeń nie było by zbyt dobre. Machine Games wyszło moim zdaniem obronną ręką z zadania opowiedzenia dalszych losów Blaskowicza.

Dało się to skleić w ramach dwóch/trzech filmików i może godziny gry. Musieli to rozwlec na 5 czy 6 godzin?

Do mnie to nie przemawia. To miał być tępy shooter, a nie gra z problemami. Jak dla mnie przecudowali, choć nie twierdzę, że Tobie i innym graczom się nie będzie podobać. Dla mnie Wolfenstein to Wolfenstein!

Spoiler
W jedynce Blazkowicz też miał wypadek poważny, potrafili go rozegrać należycie, nawet bym powiedział genialnie?! A tutaj zrobili z niego jakąś sierotę. Nawet bym przeżył tę zmniejszoną energię i inne takie, ale to pieprzenie o Caroline. Autentycznie czułem zażenowanie słuchając tego.
3 kudosshuwar   @   08:19, 05.11.2017
No to sobie poczytałem Uśmiech
Cyt:
- Spoiler
- Tak masz rację Spoiler
- Ja uważam, że Spoiler
Pokręcony Pokręcony Diabelski pomysł

A na poważnie, dzięki za uszanowanie jeszcze nie grających.
0 kudosguy_fawkes   @   09:02, 05.11.2017
To użalanie się nad sobą pachnie mi Uncharted - tam też nieraz Nathan Drake biadolił, jak to bardzo nie chce zabijać... w przerwach między zabijaniem kolejnych szwadronów wrogów. ;)

Mnie strasznie jara absurdalny klimat nowych Wolfów i brak cackania się - jest krwawo, okrutnie, z podtekstami. Przez to tym bardziej nie mogę się doczekać, kiedy sam zagram.
0 kudospetrucci109   @   09:49, 06.11.2017
Ja tam w dwójkę i tak zagram. Jedynka była tak dobra, że nie mogę nie sprawdzić co stało się dalej z Blazko Uśmiech
Dodaj Odpowiedź