Pro Evolution Soccer 2018 (PS4)

ObserwujMam (0)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (0)

Recenzja gry Pro Evolution Soccer 2018 (PS4)


@ 12:48 23.09.2017
Kamil "Klocu" Kloc
Nie pisze o sobie w trzeciej osobie.

Konami kolejny rok z rzędu serwuje nam piłkarski symulator, który powinien pisany być przez duże "s".

Przez ostatnich kilka sezonów piłkarskiej rywalizacji moje serce było bliższe serii FIFA. Czas przeszły w poprzednim zdaniu został użyty z premedytacją. Straciłem cierpliwość do Electronic Arts po ograniu wersji demo FIFA 18, gdzie rzekome największe zmiany w historii sprowadzają się do polepszonych dośrodkowań. Ale to temat na inny tekst, nieco bardziej kąśliwy i uszczypliwy. W międzyczasie Konami dłubało w kodzie marki Pro Evolution Soccer, tworząc nie lada konkurenta dla hegemona z konkurencyjnego obozu. I tak w tym roku otrzymaliśmy od Japończyków symulator kompletny, któremu nie brakuje nic poza licencjami, ale i na to znaleźć można lekarstwo w bezkresach Internetu.

Najmocniejszą stroną Pro Evolution Soccer 2018 jest niewątpliwie warstwa rozgrywki. Producenci zaimplementowali do tegorocznej odsłony udoskonalony system Real Touch+, którego nowe wcielenie zauważamy już po odpaleniu pierwszego meczu. Zawodnicy nie są ograniczeni do przyjęcia piłki wewnętrzną częścią stopy, często gaszą futbolówkę piętą albo podbijają ja kolankiem, aby móc błyskawicznie kontynuować drybling. Bardziej techniczni piłkarze są w stanie zagrać piłkę w ekwilibrystyczny sposób. Tyczy się to również sztucznej inteligencji. Kilkakrotnie byłem zaskoczony niekonwencjonalną akcją przeciwników i strzałem oddanym w jakiś kosmiczny sposób.

Real Touch+ wpływa także na drybling, zdecydowanie bardziej intuicyjny niż przed rokiem. Wkręcanie w ziemię obrońców graczami pokroju Kyliana Mbappe albo Edena Hazarda jest czystą poezją - często zamiast mnóstwa zwodów wystarczy wykonać odpowiedni balans ciałem. Planując solowy rajd musimy wziąć pod uwagę sporo czynników, przede wszystkim to, ile miejsca znajduje się za przeciwnikiem. Grając podczas ulewy może uśmiechnąć się do nas szczęście w postaci obrońcy, który poślizgnie się na mokrej murawie i miniemy go bez większych problemów.

Jednakże błędy w szeregach defensywy rywali nie zdarzają się zbyt często. W Pro Evolution Soccer 2018 musimy mieć pomysł na grę. Jeżeli przez kilka akcji z rzędu będziemy opierać je na środkowym napastniku to gra automatycznie podwoi na nim krycie. Jeżeli będziesz wyprowadzał kontratak ciągle przez bocznego obrońce to gra odetnie partnerów do rozegrania piłki. Defensorzy zarządzani przez komputer czasem wykazują się niezłym sprytem. Gdy szedłem z kontrą trzech na dwóch, rywale stopniowo cofali się do swojej bramki, dając mi miejsce do dryblingu, ale pilnując uważnie kolegów z drużyny, abym nie mógł wypuścić ich na sytuację sam na sam z bramkarzem.

Nawet jeśli w opisywanej akcji doszłoby do starcia z golkiperem to nie jestem pewien, czy pokonałbym go, ponieważ bramkarze w Pro Evolution Soccer 2018 spisują się wręcz popisowo! W stylu Manuela Neuera, potrafią grać jako ostatni obrońcy i przechwytywać zbyt mocno zagrane piłki. Konami wrzuciło do gry mnóstwo nowych animacji, przez co mamy wrażenie, że bramkarze zachowują się spontanicznie. Czasem obronią strzał udem, czasem doturlają się do rykoszetu. Warto zaznaczyć, że rywale tylko liczą na błąd naszego golkipera. Jeżeli ten za daleko zapuści się w pole, nie zawahają się go lobnąć albo oddać strzał z daleka, niczym David Villa w meczu z Chile w 2010 roku.


Screeny i filmy z Pro Evolution Soccer 2018 (PS4)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?