Book of Demons (PC)

ObserwujMam (0)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (0)

Recenzja gry Book of Demons (PC)


@ 18:20 01.02.2019
Maciej "Kawira" Domański

To gra z kategorii "lepsze niż myślałem", ale wciąż czegoś brakuje. Warto jednak docenić próbę rozruszania rynku nowymi pomysłami.

Regularnie słychać lament malkontentów, że w tych grach już nic nie wymyślą, jesteśmy skazani na kopie kopii i takie tam wieszczenie końca świata. W praktyce, bez przerwy pojawiają się nowe projekty z zupełnie nowymi pomysłami czy chociażby świeżym spojrzeniem na rozgrywkę. Niewątpliwie, Book of Demons zalicza się do tego grona.

Według sklepu Steam mamy czynienia z przygodową grą akcji, ale w praktyce to nic z tych rzeczy. W praktyce to rasowy roguelike z krwi i kości połączony z hack’n'slashem, a przy tym przyprawiony karcianką. Już na początku pragnę zaznaczyć, że vibe legendarnej już produkcji Blizzarda pt. Diablo czuć bardzo mocno od interfejsu aż po upchane na każdym kroku easter eggi.

Fabuła jest skromna i w praktyce stanowi satyrę wyżej wspomnianej produkcji. Wcielamy się w jakiegoś tam bohatera, który, po latach, wraca do rodzinnego miasta zastając je w stanie inwazji demonów wyłażących z podziemi katedry. Brzmi jak Tristram? No to na dokładkę dodam, że jeden z NPC-ów jest sędziwym mędrcem, który identyfikuje dla was karty, a do tego często zarzuca tekstem: „Stay a while and listen” (Zostań chwilę i posłuchaj). Nawet klasy postaci odpowiadają tym z pierwszej odsłony „Diabolo”. Całość przedstawiono w prześmiewczym tonie. Biorąc pod uwagę fakt, że uniwersum gry składa się z papieru, nie oczekiwałbym patosu rodem z Warhammera 40 000. Należy też podkreślić, że Book of Demons to potencjalnie pierwsza z ośmiu części cyklu, jednakże, jak ostatnio podali developerzy, każda księga ma należeć do innego gatunku gier. Osobiście nie wiem jak i czy to wypali, bo historia oraz świat grają tu rolę co najmniej trzecioplanową, ale najwidoczniej to nie one mają być wyznacznikiem serii, a wykorzystanie kart, bo podobno są one nieodłącznym elementem całej sagi.

Pierwsze skrzypce należą za to do samej rozgrywki. Jest ona bardzo specyficzna i w ogólnym zarysie wygląda to tak, że przemierzamy lochy po wyznaczonych ścieżkach (tak jakby na szynach) w czasie rzeczywistym, a przy tym w sumie robimy wszystko to, co w tzw. action rpgach. Lejemy potwory, zbieramy skarby oraz odpalamy tzw. „pułapki”, które przypominają mi specjalne skrzynie z Path of Exile. Wymagają one pokonania wymagającej hordy wrogów, ale w zamian dają bardzo przyzwoity łup. Eksplorując złowieszcze podziemia, natrafimy także na biblioteki z nowiutkimi kartami lub kapliczki dające bonus do zdobywanego doświadczenia, bądź punkt życia albo many. Jak wcześniej wspomniałem, klasy są odpowiednikami tych z klasycznego Diablo, czyli obejmują standardowego wojownika, łotra oraz maga.

Na starcie można zagrać tylko wojakiem, a kolejne 2 archetypy odblokowujemy dopiero po pokonaniu 5. piętra w dół. Niestety tu jest pierwszy minus, bo to praktycznie wysłanie świeżaka na śmierć. Według mnie to najtrudniejsza klasa do opanowania ze względu na krótki zasięg i operowanie w dużej mierze na artefaktach (o czym później). Już nie wspomnę o tym jak pierwsi łucznicy go masakrują zanim nazbiera trochę życia. Osobiście uczyłem się grać na czarodzieju, który charakteryzuje się niskim progiem wejścia oraz namierzającymi pociskami. Do tego w dużej mierze polega na aktywnych umiejętnościach dodając trochę fajerwerków do zabawy. Polecam go każdemu początkującemu z całego mojego, złego serca. Najlepiej mi za to szło łotrzycą, ale nie ukrywajmy, to dość hardkorowa klasa. Jej łuk sięga przeciwników ukrywających się daleko za ekranem, lecz jeżeli ktoś was dorwie na zwarcie, to musicie walczyć wręcz, tracąc wszelkie bonusy z kołczanów itp. Należy zatem bez przerwy zasuwać po tych szynach, szukając najlepszej pozycji w danej chwili.


Screeny i filmy z Book of Demons (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):


Powyższy wpis nie posiada jeszcze komentarzy. Napraw to i dodaj pierwszy, na pewno masz jakąś opinię na poruszany temat, prawda?