SoulCalibur VI (PC)

ObserwujMam (0)Gram (0)Ukończone (0)Kupię (1)

Recenzja gry SoulCalibur VI (PC)


@ 00:42 25.10.2018
Kacper "Itchytude" Kutelski
I AM ERROR.

Soul Edge - legendarny miecz zdolny pochłaniać dusze - w XVI wieku naszej ery i wpadł w ręce przeraźliwego pirata Cervantesa, który wykorzystał jego moc by zaprowadzić na Ziemi istny terror. Co gorsza, magiczny miecz przystosował się do swojego nowego właściciela, rozdzielając się na dwa ostrza, a opanowany nieczystą siłą Cervantes gładził wszystkich śmiałków chcących pozbawić go Soul Edge’a. Finalnie jednak został pokonany przez Sophitię, której udało się zniszczyć jeden z mieczy, oraz czuwającą w cieniach shinobi Taki, która zadała piratowi śmiertelny cios i uratowała wysłannicę Hefajstosa przed pewną zagładą. Ale mimo ich usilnych starań, kwestia obdarzonego nadnaturalną mocą oręża wciąż pozostaje nierozwiązana...

Po zeszłorocznej premierze siódmej części długowiecznej serii Tekken, Namco obrało sobie za cel przywrócenie do świetności swojego drugiego kultowego cyklu trójwymiarowych mordoklepek - traktującej o walce białą bronią serii Soul Edge/SoulCalibur. Długa nieobecność SC na rynku była jednak spowodowana nie tylko tzw. “ciemnymi wiekami” bijatyk, ale także niezbyt pochlebnym przyjęciem poprzedniej, piątej odsłony cyklu, która w oczach wielu fanów rozwodniła oryginalny jego charakter. Zobaczmy więc wspólnie, czy wraz z premierą "szóstki" twórcom udało się skierować swe ostrza z powrotem we właściwym kierunku.

Podobieństw do poprzedniczek nie trzeba wcale długo szukać. W odróżnieniu od niektórych przedstawicieli gatunku, na początek przygody z SoulCaliburem wystarczy poznać znaczenie podstawowych symboli na kontrolerze (cięcia pionowe i poziome, kopnięcia oraz niemożliwy do przecenienia blok) i odkryć na nowo swobodę ruchów oferowaną przez system 8-Way Run, pozwalający wojownikom płynnie poruszać się we wszystkich ośmiu podstawowych kierunkach. Jest to szczególnie istotne ze względu na jeden z najbardziej charakterystycznych motywów cyklu o duchowym mieczu, a mianowicie otwartych arenach, pozwalających wygrać mecz nawet z ogryzkiem paska życia poprzez wyrzucenie przeciwnika poza teren zmagań (najczęściej wprost w pozornie bezkresną przepaść).

Zrozumienie opisywanych przeze mnie nieco dalej bardziej złożonych systemów przyjdzie z czasem, jednak u swoich podwalin SoulCalibur VI to dalej gra oparta o proste zależności, co pozwala wprawnym graczom cieszyć się płynną rozgrywką i intuicyjnym rozumieniem systemu walki już po parudziesięciu minutach od pierwszego uruchomienia gry. Oczywiście do optymalnego zrozumienia mechaniki potrzebna będzie prawdopodobnie cierpliwość i wytrwałość godna mnicha Shaolin, ale to już inna inszość. Osoby chcące lepiej poznać systemowe tajniki znajdą w nowym Soulu naprawdę sporo do odkrycia, jednak laikowi znajomość podstawowych założeń, zasad blokowania oraz kilku zasadniczych technik może pozwolić stanąć w szranki z innymi graczami bez nadmiernego poczucia zagubienia.

Każda z dostępnych w grze postaci posługuje się stylem walki odpowiadającym wykorzystywanej przez nią broni, warunkując preferowany przez każdą z nich styl rozgrywki. Wypełniona znanymi twarzami obsada postaci to (za wyjątkiem paru nowych bohaterów) radujący serce powrót do przeszłości - na liście postaci znalazło się miejsce dla wielu ulubieńców publiczności. Mimo stosunkowo skromnej selekcji, fajterzy różnią się zauważalnie między sobą zarówno zasięgiem broni, selekcją i charakterystyką ataków, jak również preferowanym tempem rozgrywki. Osoby takie jak Kilik świetnie radzą sobie kontrolując dystans w grze neutralnej, narwańcy pokroju Maxi chcą jak najszybciej skrócić dystans i rozpocząć druzgocącą ofensywę, podczas gdy technicy-magicy - w tej roli Raphael - bywają fanami zwinnych kontrataków. Choć istnieje tu kilka zauważalnych braków kadrowych (że wspomnę tylko o Amy i Rocku), w dzisiejszych czasach oznacza to jedynie tyle, że fani nieobecnych postaci powinni wypatrywać nadciągających pakietów DLC. Taki mamy klimat.

Poza odmiennym orężem i stylem walki różnice między wojownikami zarysowują dodatkowo ich charakterystyczne cechy - mistyczny Zasalamel nakłada na swego wroga klątwy, a ciosy Seong Mi-Ny oferują różne właściwości zależnie od punktu trafienia wroga. Na tym poletku ciekawie wypada także reprezentujący szkołę wilka Geralt, który jako specjalista od pozaziemskich energii może wyprowadzać specjalne ataki swym srebrnym ostrzem, będące szczególnie efektywne przeciwko wojownikom z odpalonym, wzmacniającym zdolności bitewne trybem Soul Charge. A skoro już jesteśmy w temacie Rzeźnika z Blaviken - tak, SoulCaliburowa edycja “Wieśka” jest mechanicznie satysfakcjonująca i możliwie wierna swemu “pełnoprawnemu” odpowiednikowi pod kątem stylu walki Geralta. Ciężko oczywiście być w takiej sytuacji w pełni obiektywnym, jednak wizyta Białego Wilka to moim skromnym jeden z najmocniejszych crossoverów w tej słynącej z gościnnych występów serii, choć nie został zbyt umiejętnie wpleciony w historię nowego Soula.

Opisany przeze mnie w pierwszym akapicie wątek fabularny stanowi zresztą całkiem interesującą wariację na temat historii znanych z klasycznych odsłon serii, którą tym razem opowiedziano w dwóch różnych trybach dla samotnego gracza. Oczywiście główna oś fabularna została zmodyfikowana w zauważalny sposób, m.in. przez konieczność wplecenia w nią zupełnie nowych postaci, a dokładniej posępnego do bólu Groha oraz antagonistycznego mistyka Azwela, którego żądza mocy może przynieść na mieszkańców Ziemi zjawisko zwane Ultimate Seed, zdolne do uwolnienia wielkiej mocy i doprowadzenia do śmierci i zagłady wielu ludzkich istnień. Już przy wstępnych oględzinach przedstawiona w grze historia odpada w przedbiegach do Literackiej Nagrody Nobla, ale trzeba przyznać że napięta sytuacja związana z nadciągającą, potencjalną zagładą oraz potęgą legendarnego oręża oferuje od groma wymówek do walki pomiędzy bohaterami i losowo wygenerowanymi wojakami, stanowiąc idealną wymówkę do kopania zadków kolejnych komputerowych wrogów.


Screeny i filmy z SoulCalibur VI (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosfrycek88   @   10:19, 03.11.2018
Wygląda na to że dostaliśmy kolejną dobrą bijatykę.