Playerunknown's Battlegrounds (PC)

ObserwujMam (30)Gram (11)Ukończone (1)Kupię (6)

Recenzja gry Playerunknown's Battlegrounds (PC)


@ 18:08 23.12.2017
Adam "Dirian" Weber
Chwalmy Słońce!

Najpopularniejsza gra 2017 roku wyszła z Early Access i miała swoją oficjalną premierę. PUBG zdefiniowało gatunek Battle Royale i przyciągnęło do ekranów miliony graczy - czy to faktycznie aż tak dobra produkcja?

Wydane w marcu bieżącego roku w ramach Early Access Playerunknown's Battlegrounds podbiło listę bestsellerów na Steam i nic nie wskazuje na to, by tytuł w przeciągu kolejnych miesięcy miał spaść z podium. Prawie 26 mln opchniętych egzemplarzy (dane ze SteamSpy) mówią same za siebie - to największy z tegorocznych hitów. Tymczasem gra właśnie opuściła wczesny dostęp i jest już dostępna w finalnej wersji, a to oznacza, że czas wydać nasz werdykt!

Ten rok należy do PUBG - to nie podlega wątpliwości. Gra wybiła na szczyt gatunek Battle Royale, który był już co prawda znany wielu graczom, ale zwyczajnie brakowało na rynku produkcji, która realizowałaby go tak dobrze. Na czym polega fenomen produktu przygotowanego przez Brendana Greene'a?

Playerunknown's Battlegrounds rozgrywkę zaczynamy wyskakując z samolotu lecącego nad przeogromną mapą, w którym innymi pasażerami są pozostali gracze - łącznie na jednym serwerze bawi się do 100 osób. Już ten etap ma ogromny wpływ na przebieg dalszej rozgrywki, bo możemy wybrać, gdzie wyskoczymy i w którym miejscu wylądujemy. Mapa jest olbrzymia i nie ma jednego słusznego punktu docelowego. Nasze początkowe zadanie sprowadza się jednak do odnalezienia broni i niezbędnego sprzętu (plecak, apteczka, jak nam się poszczęści - kevlar) , więc najlepiej skakać w pobliże budynków, w których niemal zawsze znajdziemy coś, co nam się później przyda.

Cały fortel polega na tym, że już chwilę po lądowaniu możemy zginąć. Wystarczy tylko, że gdzieś kawałek dalej wyląduje inny gracz i jako pierwszy dorwie się do broni, a następnie wpakuje nam kilka kulek w plecy. Początki bywają tu nerwowe i niesamowicie emocjonujące - najczęściej to walka o przetrwanie, którą wygra ten, kto szybciej dotrze do leżącego w garażu, lub pobliskim opuszczonym sklepie, gnata, maczety czy ręcznego granatu. Pierwsze minuty to więc ekspresowe poszukiwanie sprzętu, a gdy już się nieco uzbroimy i upewnimy, że w pobliżu nikogo nie ma (a przynajmniej taką mamy nadzieję...), jest kilka chwil spokoju na przemyślenie taktyki i obczajenie mapy.

To o tyle ważne, że obszar rozgrywki z czasem zaczyna się kurczyć i musimy wraz z pozostałymi graczami-przeciwnikami dążyć do wyznaczonego losowo przez grę punktu. Jeżeli nie zmieścimy się w wyznaczonym obszarze, zaczniemy szybko tracić życie i w efekcie - przegramy. Takie rozwiązanie sprawia, że każda rozgrywka z reguły nie trwa dłużej, niż 30-40 minut. Najbardziej emocjonująca jest ostatnia faza zabawy, gdy na mapie zostaje kilkunastu, a później już tylko kilku graczy, a dopuszczalny obszar zabawy jest tak mały, że często nie ma się nawet gdzie ukryć. Zwycięzca może być tu tylko jeden - ten, kto przeżyje.


Screeny i filmy z Playerunknown's Battlegrounds (PC)
Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosfrycek88   @   20:59, 14.01.2018
W grach sieciowych grywalności nie ma Uśmiech
0 kudosdabi132   @   23:54, 14.01.2018
Cytat: frycek88
W grach sieciowych grywalności nie ma Uśmiech

Gry sieciowe mogą być grywalne, pod warunkiem, że społeczność użytkowników jest normalna, a nie przed monitorami siedzą dzieciaki które psują innym zabawę, drą gębę przez czat głosowy czy cheatują na potęgę. Najlepiej mieć zgraną ekipę żeby grać po sieci, bo jesli zaczniesz grać z randomami to kompletnie się zniechęcisz do zabawy w multi.
0 kudosTheCerbis   @   01:46, 15.01.2018
Prawda, dabi. Choć ja jako dzieciak miałem dobre wspomnienia z niektórymi multi i w jednym znalazłem idealnych kompanów. Ale to czasy przeszłe i zbyt wiele w nich nich nie spędziłem czasu, bo i tak od zawsze i na zawsze single mode jest dla mnie priorytetem. :>
0 kudosDirian   @   07:17, 15.01.2018
Cytat: frycek88
W grach sieciowych grywalności nie ma Uśmiech

Ciekawa teoria - możesz rozwinąć?