Heroes of Might and Magic III świętuje 20. urodziny


Dirian @ 19:51 28.02.2019
Adam "Dirian" Weber
Chwalmy Słońce!

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych gier w historii obchodzi 20-lecie swojego istnienia.

Dziś minęło 20 lat odkąd w 1999 roku zadebiutowała gra-legenda: Heroes of Might and Magic III. Choć cykl zapoczątkowany przez New World Computing doczekał się wielu odsłon, to trójka pozostaje tą najbardziej rozpoznawalną. I mimo że nikt nigdy nie prowadził statystyk w tej kwestii, to chyba nie minę się z prawdą jeśli napiszę, że to jedna z najczęściej ogrywanych gier w historii.

Jest kilka takich tytułów, które kojarzy niemal każdy - nie tylko gracz. I ja, i Ty znamy ludzi, którzy w gry na co dzień nie grają, no może czasami pocinają w coś na smarphonie dla zabicia nudy. Wspomnisz jednak przy nich o Grand Theft Auto, powiesz coś na temat The Sims, czy serii FIFA, a na pewno podchwycą temat. Jest jeszcze jedna produkcja, która była i będzie tematem rozmów w niejednym towarzystwie przez kolejne lata - to właśnie Heroes of Might and Magic III

Swoją przygodę z Heroes III rozpocząłem gdzieś w okolicach 2 klasy podstawówki. To był chyba 2002 rok. Pamiętam, że miałem wtedy Komunię, zjechali się goście, była pokaźna rodzinna imprezka. Nagle wyświęcony kilka godzin wcześniej solenizant gdzieś znikł. Okazało się, że od ponad 2 godzin był przyklejony do komputera i z fascynacją "ciorał" w trzecie "Hirołsy". Do dziś pamiętam, że grałem wtedy Twierdzą. Byłem już bliski rekrutacji Behemotów, czego cholernie nie mogłem się doczekać - była to jedna z tych jednostek, których jeszcze nie testowałem. Wcześniejsze starcie z przeciwnikiem dysponującym Królewskim Nagami skończyło się dla mnie jednak drastycznie i musiałem poczekać kilka tur, by rozpocząć rekrutację wymarzonej jednostki (no nie mówcie, że te wielkie pazury nie robiły na Was wrażenia!). Bardziej tragiczne wydarzenia miały jednak miejsce kilka chwil później, gdy otworzyły się drzwi od pokoju, weszła przez nie rodzicielka i brutalną interwencją z użyciem przycisku Power wyłączyła mi komputer... Behometów się nie doczekałem, wróciłem za to do stołu i musiałem siedzieć z lekko wesołymi już wujkami. Samo życie - wiecie jak jest!

Bana na komputer jednak nie dostałem, więc kolejne miesiące spędziłem właśnie przy Heroes of Might and Magic III. Zaliczyłem niemal wszystkie kampanie i to bez używania kodów, bo nie wiedziałem nawet o ich istnieniu. Pamiętam, że przez ten czas praktycznie nie wychodziłem na dwór, chyba że mnie wygonili albo akurat kumple nie mogli do mnie wpaść i grać razem ze mną - oczywiście w "Hirołsy". Za pieniądze z komunii kupiłem sobie Heroes of Might and Magic IV, czyli odsłonę mocno przez fanów hejtowaną. Ponieważ "trójkę" już zaliczyłem, a gdzie by tam 8 czy 9-latek przejmował się jakimś hejtem (albo w ogóle wiedział, że takie coś istnieje), to w "czwórkę" także zacząłem grać. Pamiętam, że początkowo całkiem mi się podobało - szczególnie przemawiała do mnie idea walczącego bohatera, którego dopakowywałem do granic możliwości. Moja miłość, a raczej przelotny romans z Heroes IV trwał kilka, może kilkanaście tygodni. Do czasu aż kumpel przyniósł na płycie (tak, kiedyś gry instalowało się z płyt!) WarCrafta III

RTS od Blizzarda praktycznie zakończył moją przygodę z cyklem Heroes of Might and Magic, bo wciągnął mnie tak, że nawet po nocach próbowałem ratować królestwo Azeroth (nocki z Heroes mimo wszystko mi się nie zdarzały). "Hirołsy" poszły w zapomnienie, choć czasami naturalnie do nich wracałem, czy to gdzieś w gimnazjum, gdy wpadali kumple, czy na studiach, gdy "radośni" (dość częsty stan u studenta) szukaliśmy jakiejś nieco bardziej ambitnej rozrywki. 

Mimo że dziś już do Heroes of Might and Magic III nie wracam (brak czasu robi swoje), to na każdą wzmiankę o tej grze budzi się we mnie sentyment. Podobnie jest ze wspomnianym WarCraftem III oraz Diablo II. Dziś takich gier się już nie robi. Te produkcje miały w sobie coś unikatowego. Jakąś "grową duszę" czy coś w ten deseń. Nie wiem czy faktycznie wyróżniały się na tle innych produkcji, czy może po prostu będąc dzieciakiem miało się niższe wymagania i bardziej podniecało byle czym. W każdym razie, gdy odpalam muzyczkę z menu wspomnianych tytułów nadal przeszywa mnie jakiś taki wewnętrzny dreszczyk i zarazem mam uczucie, że wychowywałem się we wspaniałych dla gracza czasach. Czy za 20 lat obecne dzieciaki będą równie ciepło wspominać Fortnite? Tego im życzę.

Sprawdź także:

Heroes of Might & Magic III: Shadow Of Death

Premiera: 22 marca 2000
PC

The Shadow of Death to niesamowity dodatek do trzeciej części słynnej już serii Heroes of Might and Magic. Czterech odważnych śmiałków musi odnaleźć legendarny miecz Anie...

Dodaj Odpowiedź
Komentarze (15 najnowszych):
0 kudosMicMus123456789   @   22:12, 28.02.2019
Drugiej takiej gry nie ma i już nigdy nie będzie, a upływ czasu nic tej grze nie odebrał.
0 kudosnovy13   @   23:15, 28.02.2019
Ja również się nagrałem w Hirosów, jak dużo dodatków ograłem do 3 (8 godz. w nocy gry z kumplem to był standard) tak 5 też mocno pograłem. Też było mocno grywalna. Podstawkę i wszystkie dodatki ograłem aż naszły czasy 6 i 7 części które były najsłabszymi częściami Smutny
Może kiedyś nadejdzie fajna część cyklu
0 kudosTheCerbis   @   00:23, 01.03.2019
Szczerze? Nigdy nie przepadałem za tą serią i nie jestem pewny z czego bierze się popularność "kultowej trójki".
0 kudosGuilder   @   09:03, 01.03.2019
Przede wszystkim z tego, że niesamowicie wciągała i to ludzi interesujących się różnymi gatunkami gier. Jednak nie mniej istotne jest to, że Heroesy miały niski próg wejścia. Jeśli kogoś przerastała kampania to mógł wybrać jeden w wielu scenariuszy (a tam ustawiać różne poziomy trudności), w których co rusz lądował w innym miejscu na początku gry, więc była w tym duża powtarzalność. Do tego dodajmy prosty, intuicyjny interfejs (kliknięcie prawym przyciskiem myszy na praktycznie wszystko wywoływało okienko z wyjaśnieniem) i mechanika gry, która była prosta do załapania ale trudna do osiągnięcia poziomu mistrzowskiego (każdy zamek wymuszał nieco inną taktykę) i mamy przepis na sukces.
0 kudospetrucci109   @   09:49, 01.03.2019
A ja nie mniej co w trójkę zagrywalem się też w dwójkę.
0 kudospawelecki96   @   15:47, 03.03.2019
Chyba jestem z jakiejś innej planety, bo w HoM&M3 pierwszy raz zagrałem jakoś w wielu 20 lat, zachęcony przez współlokatorkę na 1. roku studiów Dumny Nigdy nie udało mi się wciągnąć w kampanię (tutaj moje serce należy do Heroes V), ale w poboczne scenariusze do dziś chętnie się zagrywam, jeżeli jest z kim i kiedy Szczęśliwy
Niemniej dla mnie to nic ponad dobrą grę, która przetrwała próbę czasu. Brak sentymentu z dzieciństwa chyba sprawia, że mam trochę chłodniejsze spojrzenie. "Dziś takich gier się już nie robi" nie dlatego, że grom czegoś ubyło, tylko dlatego, że jesteśmy wszyscy zblazowanymi dziadami grającymi już 15-20 lat i uważamy, że najlepsze rzeczy wychodziły jak grać zaczynaliśmy, a teraz to już wszystko "nie to samo" Dumny
0 kudosTheCerbis   @   16:25, 03.03.2019
Jednak prawdą jest, iż kiedyś gry (ogólnie czy poszczególne tytuły) były większą rewolucją, niż to co dziś developerzy wypuszczają, choć oczywiście zdarzają się produkcje prześwietne, które w danych aspektach przewyższają inne czy dostarczają nowych rozwiązań, jednak jest ich stosunkowo mniej.
1 kudospawelecki96   @   17:58, 03.03.2019
Jasne, zgadzam się. Przyznasz jednak, że łatwiej było rewolucjonizować branżę w czasach, kiedy punktem odniesienia były platformówki z NESa, a każdy pomysł był świeży. Dziś gry doszły do etapu, na którym muzyka jest od dawna - wszystko zostało powiedziane, można to jedynie opowiadać od nowa w trochę inny sposób.
0 kudosTheCerbis   @   18:10, 03.03.2019
I tu też w punkt... No ale nie usprawiedliwia to takiego Ubisoftu. :>
Dodaj Odpowiedź